Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

Wspomnienia wojenne

Ocalić od zapomnienia...

Profesor Karolina Lanckorońska, historyk i historyk sztuki, laureatka wielu nagród, m.in. Stowarzyszenia Polskich Kombatantów czy nagrody Fundacji Jana Pawła II, doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie, Uniwersytetu Wrocławskiego, była ostatnią przedstawicielką rodu Lanckorońskich z Brzezia. Urodzona w 1898 roku przeżyła cały wiek i była świadkiem i uczestnikiem wielu historycznych wydarzeń. Swoje "Wspomnienia wojenne" rozpoczyna od momentu wybuchu wojny i wkroczenia do Lwowa we wrześniu 1939 roku wojsk sowieckich, kończy wraz z uwolnieniem z obozu koncentracyjnego w Ravensbruck, w kwietniu 1945 roku. Mimo trudnych warunków Karolina Lanckorońska na przełomie 1939/1940 roku kontynuowała działalność uniwersytecką, prowadziła jeszcze zajęcia z historii sztuki, ale dość szybko włączyła się w działalność konspiracyjną. Przejmujące, tragiczne wydarzenia z tego czasu starała się jak najwierniej utrwalić we "Wspomnieniach".

 

W czasie wojny Lanckorońska zaangażowała się w działalność Polskiego Czerwonego Krzyża, a w drugiej połowie 1941 roku Rada Główna Opiekuńcza powierzyła jej opiekę nad więźniami w całej Generalnej Guberni, prowadziła akcję zbiorowego dożywiania więźniów, dostarczania paczek i innej pomocy. Poświęciła się tej pracy całkowicie. W maju 1942 roku K. Lanckorońska została aresztowana, a następnie przewieziona do więzienia w Stanisławowie. W czasie przesłuchania szef gestapo, Krüger, przyznał się do zamordowania 23 lwowskich profesorów (dokładny ich spis znajdziemy na końcu książki). Będąc w posiadaniu tak ważnej informacji, Karolina Lanckorońska spodziewała się śmierci. Jednak niespodziewana interwencja włoskiej rodziny królewskiej przyczyniła się do uchylenia wyroku. W 1943 roku została przewieziona do obozu koncentracyjnego dla kobiet w Ravensbrück. Na miesiąc przed zakończeniem wojny, w kwietniu 1945 roku obóz ten opuściła.

 

Pierwsza myśl, która mi się nasunęła po lekturze „Wspomnień wojennych" to: takich ludzi należy za wszelką cenę ocalić od zapomnienia. Nie wolno nam, Polakom nie wiedzieć, kim była profesor Karolina Lanckorońska. Przez całe życie służyła polskiej nauce i kulturze. Przebywając w obozie dawała prywatne lekcje i opowiadała więźniarkom dzieje Rzymu, tłumaczyła kulturę średniowiecza, wykładała historię renesansu. Czerpała siły z poczucia, że jest znów, choć trochę użyteczna. Możliwość oderwania się od obozowej codzienności, od moralnych i fizycznych brudów, dawała jej tak potrzebną siłę ducha. Dzięki wielokrotnym interwencjom Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, była traktowana bardziej ludzko, np. umieszczono ją w izolatce, ale to wyróżnienie uważała za upokarzające, a o gestapowcach pisała tak: "To ich zachowanie budziło we mnie większy jeszcze wstręt niż uprzednia ich brutalność, bo było dowodem na to, że na rozkaz potrafią wszystko, nawet zachowywać się jak ludzie".

 

We "Wspomnieniach" spotkamy się z dokumentalnymi opisami scen z życia obozowego więźniarek. Autorka wspomina, że młode Polki przed egzekucją nie pozwalały sobie na zawiązanie oczu, umierały z okrzykiem „Niech żyje Polska!". Była świadkiem przerażających praktyk obozowego lekarza, który młode, zdrowe kobiety wykorzystywał do swoich odrażających doświadczeń i niebezpiecznych medycznych eksperymentów. Niemal na jej oczach do komory gazowej trafiło 7000 kobiet. Bardzo poruszyła mnie scena pożegnania Karoliny Lanckorońskiej z więźniarkami, gdy zgodnie z obozowym przesądem, tyłem wychodzi z bramy, twarzą odwrócona do obozu.

 

Karolina Lanckorońska była silną, niezłomną, odważną, pewną siebie i swoich racji kobietą. Nie dała się zastraszyć, z gestapowcami rozmawiała jak równy z równym, co niektórych z nich doprowadzało do wściekłości. Kochała książki, czuwała, by nauka i kultura polska nie zostały zaprzepaszczone, zapomniane. Jako jedyna dziedziczka znamienitej kolekcji rodu Lanckorońskich w 1994 roku przekazała rodakom niezwykły dar - dzieła sztuki o ogromnej wartości artystycznej i historycznej. Hrabina Lanckorońska była wzorem polskości i obywatelskiego patriotyzmu. Uważam, że napisane piękną polszczyzną "Wspomnienia wojenne" to lektura obowiązkowa każdego Polaka.

 


Recenzent: Ewa Ziółkowska

To doskonały portret kobiety silnej i imponującej swą bezkompromisową postawą wobec zła

Niezwykłe świadectwo odwagi i patriotyzmu. Doskonały portret kobiety silnej i imponującej swą bezkompromisową postawą wobec zła.
Karolina Lanckorońska (1898–2002) o swoich dramatycznych i heroicznych losach z okresu II wojny światowej opowiedziała we „Wspomnieniach wojennych”. Zaczynają się one z chwilą zajęcia Lwowa przez wojska radzieckie w 1939 roku, a kończą na zwolnieniu z obozu koncentracyjnego Ravensbrück w kwietniu 1945. Pokazują niezwykłą osobowość autorki, jej temperament, zaradność, lwią odwagę i umiejętność działania w ekstremalnych sytuacjach.
Autorka była ostatnią przedstawicielką znakomitego rodu Lanckorońskich z Brzezia. Jako jedyna dziedziczka gromadzonej w XIX i XX wieku kolekcji w 1994 roku przekazała rodakom niezwykły dar – dzieła sztuki, których wartość artystyczna i historyczna nie ma sobie równej w Polsce.

„Działalność Cioci Karli i pamięć o niej są dla mnie punktem odniesienia i wzorem do naśladowania. Spuścizna pozostawiona przez nią i zadanie kontynuowania jej to wielki zaszczyt, a zarazem olbrzymia odpowiedzialność”.
Jan Lubomirski-Lanckoroński, prezes Fundacji Książąt Lubomirskich