Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

„Pan raczy żartować, panie Feynman!” Przygody ciekawego człowieka

Nie tylko dla geniuszy

Zachęcam Was, w tym miejscu do sięgnięcia po „Wykłady", ja czytając czuję się jak intelektualny pustak, dno i nizina, ale doświadczam przy tym umysłowej ekstazy, dziecięcego zachwytu, ciekawości i wspaniałych iluminacji. Bo Feydman jest, był cudownym wykładowcą. Człowiekiem zakochanym w swojej dziedzinie, dla którego fizyka byłą radością, radością i cudem, którym chciał się dzielić. A w swojej autobiografii opowiada nam o swoim ciekawym życiu. Był oryginałem, dla nas, którzy mają zakodowany obraz naukowca, noblisty a`la Maria Skłodowska-Curie, poważna starsza pani, w czerni, żyjąca swoją dziedziną, surowa, uważna - wzór ascetki, mniszki w zakonie wiedzy, możemy poczuć się - zdziwieni tym naukowcem, który wyłania się z kart książki o Feynmanie.

 

Richard Pillips Feynman, urodził się w żydowskiej rodzinie w Nowym Yorku w 1918 roku, jak opowiada w książce - od dzieciństwa uwielbiał eksperymenty. Jego pierwszymi chałturami były naprawy radioodbiorników. Skąd to się wzięło? Z ciekawości. Jego interesowało wszystko. Uwielbiał zgadywanki, zagadki, szarady. Wszystko mogło go zaintrygować, bukmacher na wyścigach konnych, facet żyjący z hazardu, problemy z „wyrwaniem panienki". I poważny naukowiec o tym pisze? Tak, bo cała ta „afera z Noblem" zaczęła się od obserwacji tego w jaki sposób facet rzucił talerzem, od próby znalezienia wzoru na regularność obrotu. Nie od wielkiego pragnienia zmiany porządku świata, nie od chęci zapisania się złotymi zgłoskami na kartach fizyki. Feydman tak kochał fizykę, że takie myślenie go wypalało, wpędzało w niemoc badawczą, on chciał zajmować się tym co go ciekawi, bawić się nauką i... uczyć.

 

Nie wyobrażał sobie życia bez uczenia studentów, a Ci go uwielbiali. Bo czy można nie lubić człowieka ogarniętego pasją? Miłością do pracy, a jednocześnie wielkiego oryginała, który pracując nad bombą atomową, zabawiał się w otwieranie sejfów i zamków szyfrowych, aż zyskał sobie miano I klasy włamywacza? Który przyjeżdżając pracować na uniwersytecie był tak zmęczony, a nie było wolnych hoteli, że uprosił portiera i przespał się na sofie gdzieś w kątku? Który wytknął błędy w teorii samego Bohra? Tak tego od atomu, króla fizyki tamtych czasów? Który dopominał się „symbolicznego dolara od rządu". I tego, który gościa dzwoniącego z wiadomością, że przyznano Feynmanowi Nobla, zjechał, że go budzi. A żona byłą przekonana, że ją wkręca.
Chciałabym poznać Richarda P. Feynmana, dopisuję Go do listy ludzi z którymi w zaświatach będę musiała porozmawiać. Ta książka była tylko namiastką. Niestety. Obawiałam się, że będzie ona napisana w sposób nieprzystępny dla laika, że pojęcia, obliczenia mnie zniszczą i wyeliminują. Nie ukrywam, były ciężkie momenty, ale całość książki doskonale to wynagradza.

 

Ta książka emanuje taką pasją, humorem i radością. Inteligentny humor. Barwna postać Feynmana czynią z tej książki, obowiązkową pozycję dla tych, którzy zaczytują się biografiami, lub/i lubią ciekawe dobrze napisane książki.

Polecam szczerze i z całego serca!


Recenzent: Katarzyna Mastalerczyk

Nowe wydanie kultowej autobiografii z okazji stulecia urodzin Richarda P. Feynmana. Jedna z najsłynniejszych naukowych książek naszych czasów i jedna z najzabawniejszych autobiografii, jakie kiedykolwiek powstały.