Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

15.08.2016

To są moje Włoszki!

Maciej A. Brzozowski, autor bestsellerowej książki "Włosi. Życie to teatr", znawca i miłośnik Półwyspu Apenińskiego, tym razem przyjrzał się niezwykłym kobietom i zabiera nas w podróż do ich świata. Przeczytajcie wywiad z autorem.


Włoszki różnią się od kobiet z innych krajów Europy?
- Tak, ale to nie znaczy, że inne Europejki są mniej ciekawe. Może tylko mniej się o nich pisze. Trzeba jednak podkreślić, że kobiety, którym poświęciłem książkę, pochodziły z różnych małych państw włoskich. Pamiętajmy, że Włochy to młody kraj, ma zaledwie 150 lat. Ponad połowa z dziesięciu bohaterek, które opisuję, nie były tak naprawdę Włoszkami. Żyły na terenie Półwyspu Apenińskiego, ale kraju, takiego jaki znamy dziś, wtedy jeszcze nie było. Ja na swojej pisarskiej drodze przeszedłem od ogółu do szczegółu: jakiś czas temu napisałem książkę bardziej ogólną „Włosi. Życie to teatr", o Włochach jako narodzie, o kobietach i mężczyznach... Kończąc nad nią prace, stwierdziłem, że jest tyle wspaniałych postaci, że warto się nad nimi pochylić w sposób szczególny i poświęcić im kolejną książkę. Tak się zrodził pomysł na „Boskie", dedykowaną Włoszkom. A czy Włosi doczekają się swojej? Zobaczymy.

- Kiedy zaczynałeś pracę nad „Boskimi", pierwszym założeniem było to, aby skupić się na Włoszkach. Jednak w historii Włoch nie brakuje kobiet, które swoimi historiami mogłyby obdzielić przynajmniej kilka życiorysów... Jakie kryteria przyjąłeś, aby znaleźć te dziesięć wyjątkowych osobowości opisanych w książce?
- Miałem ten komfort, że kryterium było całkowicie subiektywne. Mogłem wybrać te kobiety, które w mojej ocenie są najbardziej godne pokazania, tzn. te których życie było zupełnie niesamowite, ciekawe, tragiczne czy też wyjątkowo wzruszające. Od razu dodam, że nie wszystkie kobiety są Włoszkami, chociaż zawsze największe sukcesy odnosiły właśnie w Italii. Jedną z nich jest Szwedka, królowa Krystyna, która więcej niż połowę swojego życia spędziła w Rzymie. Drugą jest Polka, aktorka występująca także w Krakowie, która na początku XX wieku wyjechała do Włoch i tam zaczęła robić karierę podróżniczki i odkrywczyni. To są moje Włoszki! Wiem, że część z nich kocham, a cześć z pewnością by mnie denerwowała. Z kolei inne wzbudzają we mnie jeszcze odmienne uczucia... Ale jedno jest pewne, wszystkie chciałbym poznać.

- Skoro masz tak osobisty stosunek do opisywanych przez siebie kobiet, zastanawiam się czy któraś z nich, albo jakaś inna Włoszka, miała wpływ na wybór Twojego wykształcenia. Jesteś italianistą...
- Bezpośrednio na wybór wykształcenia nie, ale to zainteresowanie kulturą Italii rozwinęło się u mnie faktycznie wcześnie. Jako anegdotę mogę opowiedzieć, że jeszcze w czasach liceum moją ulubioną aktorką była Sophia Loren. W zeszytach zbierałem zdjęcia i artykuły jej poświęcone. Żałuję, że mi gdzieś przepadły. Później przyszła fascynacja literaturą i moje zainteresowanie Włochami rosło.

- Sophia Loren wtedy jak i teraz jest wręcz symbolem Włoszek. Czytając „Boskie", odnosi się wrażenie, że ta ich legendarna wręcz atrakcyjność, opiera się przede wszystkim na cechach charakteru. Każda z bohaterek Twojej książki wykazywała się bardzo silnymi cechami osobowości: inteligencją, pewnością siebie, sprytem, czasem bezwzględnością. Z drugiej strony każda potrafiła też znakomicie operować swoją kobiecością, co często dawało im przewagę nad mężczyznami.
- Co nie znaczy, że ich życie było usłane różami. W tej książce nie ma ani jednej historii kobiety, której życie było jednym pasmem sukcesów i szczęśliwych związków. Wszędzie są krew i łzy, smutek i piękno... takie jest życie. Wracając do kryteriów, na pewno nie była nią uroda kobiet. Wiele osób, które wiedzą, że jestem fanem Sophii Loren pytało, dlaczego o niej nie napisałem. Po pierwsze dlatego, że dużo się o niej już pisało, a po drugie dlatego, że jej życie wcale nie było jakieś niezwykle ekscytujące. Jeżeli porównamy je z biografiami kobiet z książki, których życie czasem przypomina dramat, a czasem tragikomedię, to Sophia Loren wypada przy nich blado. Tym co jest najbardziej atrakcyjnego we Włoszkach, to złożoność ich charakteru. Są żywiołowe, obdarzone niesamowitą intuicją, mają świetny gust i styl, a także to, że wiedzą, kim są. W poprzedniej książce mówiłem, że każdy Włoch jest aktorem. Sam Orson Welles twierdził, że wszyscy Włosi są aktorami, a najgorsi występują na scenie. Coś w tym jest. Każda Włoszka uważa, że jej życie rozgrywa się na scenie, w związku z czym chcą dać z siebie wszystko.

- To prawda, właściwie każda z przedstawionych przez ciebie historii nadaje się na scenariusz filmowy.
- Kilka nawet zrealizowano. Jednym z nich, niestety nie najlepszym, nad czym ubolewam, jest „Królowa Krystyna" z Gretą Garbo. Jeśli porównamy tę żywiołową, pełną sprzeczności, ale pełnokrwistą postać królowej z „zimnym płomieniem Szwecji", czyli Gretą Garbo, to się okazuje, że wybór aktorki nie był do końca trafiony. Film też raczej nijak ma się do życia królowej Krystyny. Powstały też filmy na podstawie życia Eddy Ciano, córki Mussoliniego, kolejnej z moich bohaterek. W jednym opisane są tragiczne losy jej męża, w drugim jej niesamowita miłość skierowana do osoby, z którą o związek nigdy by jej nigdy nie podejrzewał. O tym i jej powojennych losach czytelnicy dowiedzą się z książki. Na pewno kilka postaci czeka na przeniesienie na ekran. Chociażby historia synowej Indiry Gandhi, kobiety która pochodzi z bardzo ubogiej rodziny z północy Włoch, a już od wielu lat stoi na czele największej demokratycznej partii świata, czyli Indyjskiego Kongresu Narodowego.

- Mnie szczególnie zainteresowała postać Jadwigi Toeplitz-Mrozowskiej. Jej życie to też doskonale filmowy, wręcz hollywoodzki scenariusz. Przy okazji tej bohaterki „Boskich" widać kolejną wartość książki. Przynajmniej trzy z opisanych przez Ciebie kobiet mają silne koligacje z Polską.
- Jadwigę Toeplitz-Mrozowską odkryłem przez przypadek. Na jednym z włoskich straganów z książkami natknąłem się na publikację z 1935 roku, zatytułowaną „Nasi autorzy", która zawierała opowiadania najbardziej znanych w latach 30. włoskich pisarzy. Okazało się i bardzo byłem tym zdziwiony, że ze wszystkich nazwisk nie znam tylko jednego, właśnie jej. W zbiorze opublikowano jedno jej opowiadanie i tak od nitki do kłębka zacząłem zbierać informacje na jej temat. Była postacią przez duże „P". Czytałem wiersze Tadeusza Boya-Żeleńskiego jej poświęcone, potem także jej autobiografię i teksty, które publikowała w tamtym czasie w Polsce. Jej życie to piękna historia: dziewczyna spod kieleckiej wsi, która znalazła się na salonach Mediolanu jako żona jednego z najbogatszych ludzi we Włoszech. Prawdziwie bajkowa historia.

Na zdjęciu Carla Bruni - jej pierwsza płyta sprzedała się w dwóch milionach egzemplarzy.

Rozmawiał Przemysław Skrzyński

Zapalczywe, namiętne, kochliwe.
Bezwzględne, podstępne, próżne.

Włoszki zachwycają. Bywają niebezpieczne.

Matylda – najpotężniejsza kobieta średniowiecznej Europy – jest przez całe życie rozdarta między wiarą i wiernością.

Olimpia rządzi Państwem Kościelnym, słucha jej papież i królowie, a tłumy podziwiają i nienawidzą.

Jadwiga dzięki uporowi i konsekwencji z podkieleckiej wsi trafia na włoskie salony, a stąd tylko krok dzieli ją od międzynarodowej sławy.

Virginia wrzuca swój portret do kominka, bo nie może znieść rywalizacji z utrwaloną na płótnie podobizną.

Krystyna szuka spełnienia w miłości. Znajduje je w polityce, zdolnej opanować jej rozdęte ego.

Carla żyje jak księżniczka z francusko-włoskiej bajki. Prasa z zapartym tchem wyczekuje jej potknięć.

Monica, piękna dziewczyna z małego umbryjskiego miasteczka, w filmach gra święte, królowe, żonę faraona, naukowca, szpiega, ladacznice – nawrócone i tymczasowe, operową divę, czarownicę i samą siebie. Gdziekolwiek na świecie powiesz „włoska aktorka”, odpowiedzią będzie właśnie ona.

Chiara buduje internetowe imperium, z którym zasięgi żadnej innej influencerki nie mogą się równać. Ma tylu fanów, ilu mieszkańców liczą łącznie Szwajcaria, Portugalia i Szwecja. Jest piękna i potężna, dlatego nie dziwi, że „Forbes” nadaje jej tytuł Człowieka roku.

Nowe wydanie pierwszej książki o Włoszkach, w której nie znajdziesz Sophii Loren. Ale Monica Bellucci już tu jest!

Maciej A. Brzozowski, autor bestsellerowych książek o Italii, znawca i miłośnik Półwyspu Apenińskiego, tym razem przyjrzał się niezwykłym kobietom i zabiera nas w podróż do ich świata.