wydawnictwo znak - Dobrze nam się wydaje

Królowie przeklęci. Król z żelaza

Władza, wielkie pieniądze, ambicja, namiętność

Strzał w dziesiątkę! Tylko tak można określić decyzję Wydawnictwa Otwartego o ponownym wydaniu „Królów przeklętych". Pisarski kunszt Druona zasługuje na to, by zapoznać z nim czytelników. Zwłaszcza młode pokolenie, które nie miało okazji przeczytania starego przekładu, może przeżyć miłe zaskoczenie sięgając po „Króla z żelaza". Wielka w tym zasługa tłumaczki, dzięki której książkę tę może przeczytać nawet bardzo młody - kilkunastoletni czytelnik. Adriana Celińska, miejmy nadzieję, będzie mogła stworzyć kompletny przekład całego cyklu - dając nam nowy kanon polskiego Druona.


Wróćmy jednak do samej książki. „Królowie przeklęci" niewątpliwie wyrastają z tradycji powieści historycznej XIX wieku. Autor poszedł jednak w zupełnie innym kierunku niż Scott, Sienkiewicz czy Dumas ojciec. Główne role są zarezerwowane dla postaci historycznych. Ma to oczywiście daleko idące konsekwencje. Pisanie staje się ryzykowne, gdyż twórca musi się zmagać z już utartym wizerunkiem bohaterów. Dobrze pokazuje to choćby twórczość angielskiej powieściopisarki Hilary Mantel. A przecież postać nie wystarczy powołać do życia - ona musi jeszcze żyć, czuć, być wiarygodna. Druon radzi sobie z tymi problemami nadzwyczaj dobrze. To mistrz portretu minimalistycznego - tylko tyle, ile trzeba. Resztę postać pokaże sama; swoimi wyborami, myślami, słowami. Jest to szczególnie cenna lekcja w epoce dzisiejszego pustosłowia, gdy kilkusetstronicowe powieścidła przedstawia się jako wielką literaturę. Liczba stron stała się jakością. Tymczasem „Króla z żelaza" można przeczytać w ciągu jednego dnia.


Cóż to jednak za lektura! Choć jest zaledwie pierwszą częścią sporego cyklu, „Król z żelaza" broni się sam. Już od pierwszej strony wciąga i aż do końca nieustannie zaskakuje. Bo choć jest to książka o średniowieczu, nie ma tu szczęku oręża ani pojedynków . Staje przed nami świat zaskakująco bliski naszemu. Władza, wielkie pieniądze, ambicja, namiętność. Czyż to nie są nasze dylematy? Odradzałbym jednak czytanie tej książki przez jakiekolwiek filtry współczesności czy czasów autora. To jest powieść o czternastowiecznej Francji i jeśli coś wygląda współcześnie, to raczej dlatego, że wciąż nie doceniamy dostatecznie dorobku wieków średnich. Polecam Państwu natomiast zgoła inny eksperyment.
Porównajmy bohaterów Dumasa i Druona. Wielki A. Dumas ojciec ułożył swe utwory w wielki „Dramat Francji". Można powiedzieć, że Druon w jakimś stopniu mimowolnie odnosi się do tego kolosalnego dzieła swego poprzednika. Tak jak u Dumasa, mamy tu kraj u progu wielkiej przemiany. Jakże jednak różny jest Robert d'Artois od dumasowskiego Hektora de Sainte-Hermine. Oto walka Roberta o ojcowiznę kładzie fundamenty pod wojnę, która pod Crecy, Poitiers i wreszcie Azincourt rzuci Francję na kolana. Jakże odmienny jest Filip Piękny od dumasowskich Napoleona czy Cadoucala. Druon pokazuje dramat przywódcy, jego wyobcowanie, samotność, niemożność spełnienia się. Siłą Filipa jest jego na wskroś ludzka determinacja, poczucie obowiązku wobec swego ludu. To nie jest superman - to człowiek taki jak my. Może właśnie to jest puenta Druona do „Dramatu Francji"? Każda historia to przede wszystkim historia dramatu pojedynczego człowieka w relacji z historiami innych ludzi. Mam nadzieję, że odpowiedź znajdę podczas lektury kolejnych części. Jest w tej książce sporo humoru, ale jest on stonowany i fanom house'izmów może się wydać oldschoolowy. Jest w nim jednak pewna elementarna uczciwość jednakowego i zdrowego dystansu do ludzkich słabości każdego z nas. To cenne i warte zachowania. Śmiać się nie musi oznaczać naśmiewać się lub drwić.
Jeśli chodzi o przypisy i towarzyszące im materiały dotyczące poszczególnych postaci oraz genealogie rodów, to trzeba przyznać, że cały aparat pomocniczy został przygotowany wspaniale i bardzo pomaga w lekturze. Na koniec chciałbym raz jeszcze wyrazić uznanie dla idei przywrócenia Druona świadomości czytelniczej Polaków. Pozostaje żywić nadzieję, że w najbliższym czasie będziemy mogli przeczytać kolejne części serii.

 


Recenzent: Michał Nycz

Maurice Druon

Królowie przeklęci. Król z żelaza

Tłumaczenie: Adriana Celińska

Jaką cenę zapłaci Francja za zburzenie potęgi Zakonu Rycerzy Świątyni?

Papieżu Klemensie!... Rycerzu Wilhelmie!... Królu Filipie!... Przeklinam was! Przeklinam was! Niech wasze rody będą przeklęte aż do trzynastego pokolenia!...

18 marca 1314 roku Jakub de Molay, wielki mistrz templariuszy, konając na stosie, rzucił klątwę na swoich prześladowców. Czy ziści się jego złowieszcza przepowiednia? Czy przekleństwo uderzy w niezłomnego Filipa Pięknego, zwanego królem z żelaza? Jaką cenę zapłaci Francja za zburzenie potęgi Zakonu Rycerzy Świątyni?

Maurice Druon na podstawie suchych wzmianek kronikarzy odmalował niezwykle barwny i dramatyczny obraz czternastowiecznej Francji. Dworskie intrygi, burzliwe namiętności, ludzkie dramaty są tłem dla ponadczasowej opowieści o władzy, żądzy i zemście.