wydawnictwo znak - Dobrze nam się wydaje

Czarny ogród

Wielobarwna mozaika

Pokaźnych rozmiarów tomisko... wiele pozytywnych opinii i rekomendacji... prestiżowa nagroda Cogito 2008... Może to zbyt przereklamowane? Czytać czy nie? Trzeba samemu przekonać się o wartości tego dzieła. Oto garść moich refleksji. Już kilka stron wystarczy, by stwierdzić, iż książka to prawdziwa kopalnia wiedzy, a autorka wykonała - mówiąc kolokwialnie - kawał dobrej roboty.
Snując opowieść o historii śląskiego Giszowca i Nikiszowca, Szejnert sięga aż do XVII wieku, a nawet i wcześniej. Oprócz genealogii rodu Giszów znajdujemy tu m.in. rzetelne informacje o „lisowczykach", obrazie „kupiec" Holbeina, wzmiankę o Koperniku... a to dopiero początek tomu! Bogatej merytorycznie treści towarzyszą uzupełniające przypisy, wyjaśnienia, odniesienia do rozmaitych materiałów źródłowych. Dokładne dane, statystyki, fakty przeplatane są anegdotami. Zdjęcia i rysunki dopełniają dzieła. Autorka często oddaje głos bohaterom, cytuje pamiętniki, listy, teksty okolicznościowe. Dzięki reportażowej formule stosowania czasu teraźniejszego wszystko dzieje się „na naszych oczach". Obserwujemy, jak powstają górnicze osady, jak przebiegają kolejne powstania śląskie, plebiscyty dotyczące przynależności terytorialnej Śląska, jak kształtują się relacje polsko-niemieckie w ciągu ponad stu lat...
Wszystkie dziejowe wydarzenia, wojny, powstania, przemiany polityczne i społeczne ukazane są przez pryzmat losów jednostek np. Wojtka Bywalca, Pawła Kasperczaka, Alberta Badury i wielu, wielu innych. Widać, że dla Małgorzaty Szejnert najważniejszy jest człowiek, jego przeżycia, doświadczenia, tożsamość, a w ferworze uwieczniania historii lokalnej społeczności pisarka nie zapomniała o zachwycie nad pięknem świata i niezwykłością codzienności. Opowieść, jak na reportaż przystało, jest obiektywna, ale widać, że autorka pisząc „Czarny ogród", włożyła weń całe serce, ocaliła od zapomnienia dzieje regionu i śląskiej społeczności dwóch dzielnic. Nie jest o jednak typowy reportaż, nawet nie reportaż historyczny, bo znajdujemy w nim elementy sagi, gawędy. Obok „suchych" danych jak z podręcznika, mamy wiele obrazów zbudowanych ciepłymi słowami, niezwykle ludzkich i budzących w czytelniku ciekawość i sympatię dla bohaterów. Szejnert pokazała, że Śląsk to nie tylko czerń węgla, ale wielobarwna mozaika, którą warto bliżej poznać. Przeczytałam książkę z ogromnym zainteresowaniem i na ostatniej stronie poczułam żal, że to już koniec.

 


Recenzent: Agnieszka Grabowska

Książka otrzymała Nagrodę Mediów Publicznych COGITO w dziedzinie literatury pięknej

Książka wybitnej dziennikarki Małgorzaty Szejnert z Warszawy, kwoki (pardon!) szkoły reporterów „Gazety Wyborczej”, która po przejściu w stan dziennikarskiego spoczynku (daj nam Boże taką energię po sześćdziesiątce!) postanowiła dogłębnie zbadać miejsce na ziemi, które znamy jako Giszowiec i Nikiszowiec. Zetknęła się z Giszowcem 20 lat temu, znała moje filmy i zbierała materiały przez całe lata. Kiedy uwolniła się z etatu, przystąpiła do dzieła. Powstało imponujące dokonanie sztuki dziennikarskiej, zachwycająco bogate, zawsze konkretne, ale obiektywne. Jest to historia spółki Giesche, historia Niemiec, Śląska i Polski w opisywanym dwustuletnim okresie, historia powstawania życia Giszowca i Nikiszowca, a co najważniejsze - historia kilku wybranych rodów z Giszowca, które przewijają się i krzyżują przez paskudny wiek XX.

Książka otrzymała Nagrodę Mediów Publicznych COGITO w dziedzinie literatury pięknej. Książka finalistka Nagrody Literackiej Nike 2008
Książka finalistka Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2008
Książka finalistka Nagrody Literackiej Gdynia 2008