Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

Traktat o łuskaniu fasoli

Wielki traktat o małych sprawach

Na wsiach, podczas wspólnego łuskania fasoli toczono rozmowy na wszelkie możliwe tematy. O dawnych czasach, o sprawach aktualnych, o śmierci, o Bogu, o snach. W ten sposób tłumaczy tytuł, jak i cały zamysł swojej powieści Wiesław Myśliwski. Dodaje jeszcze, że w dzieciństwie zdawało mu się, że ludzie sadzą tyle fasoli tylko po to, aby później, bez końca siedzieć, łuskać i rozmawiać. I tak właśnie toczy się akcja owej powieści. Do bohatera przybywa tajemniczy przybysz, aby kupić fasolę. Jak trafił do stróżówki na osiedlu domków letniskowych wśród lasu? To nie ma większego znaczenia. Wprawdzie główny bohater nieraz będzie się zastanawiał kim jest nieznajomy, zdawać mu się będzie, że gdzieś go już spotkał, gdzieś widział, kogoś mu przypomina. Ów przybysz chce tylko kupić fasolę. Narrator jednak proponuje mu wspólne łuskanie. Bo przecież to najprostsza rzecz pod słońcem, żadna sztuka, on sam już od dziecka łuskał. I teraz wystarczy nauczyć się paru ruchów, a przede wszystkim słuchać. O życiu. Tak po prostu. Narrator w monologu, rzadko przerywanym, opowiada swoje życie. Swoje dzieciństwo, młodość, dorosłe życie. Opowiada o ludziach, których spotkał, których spotyka. O zdarzeniach, które go ukształtowały. Jednak czyni to bez patosu, bez truizmów. Nie trzyma się żadnej chronologii, żadnych ram. Jedne wspomnienia przywołują inne. Owa achronologia, pokazuje, że ważne są pojedyncze zdarzenia, a nie jakaś logiczna całość. Oczywiście pierwsze wspomnienia przywołuje samo łuskanie fasoli. A ustawienia palców przy trzymaniu strąków przypominają trzymanie saksofonu, a saksofon przypomina o latach młodości... I tak bez końca. A wcześniej, wojna to w zasadzie drobne, ulotne wspomnienia. W momencie ostrzału schował się do komórki na ziemniaki i tam przeczekał zawieruchy, po części nieświadomy okrucieństwa, które panoszyło się na zewnątrz. Po jakimś czasie odnalazł go oddział partyzantów. Jednak zatracił tę jedną z najważniejszych, a może najważniejszą zdolność - mowę. Ponowne nauczenie się jej zajęło mu trochę czasu. Pewnie dlatego taką wagę przykłada do opowiada historii swojego życia. Bo jak sam mówi - „to, co opowiedziane, jest jedyną możliwą wiecznością. Żyjemy w tym, co opowiedziane".

 

Jednak owo opowiadanie nie jest naznaczone moralizatorstwem starego człowieka, a samo dzieło nie nosi znamion ciężkości, nie przytłacza. To opowieść o zwykłym człowieku, którego dojrzewanie przypadło na lata przemian. Jednak to nie one kształtują bohatera. To pojedyncze zdarzenia i ludzie mają znaczenie. Historia jest obok, jest tylko pretekstem. Uczył się w szkole zawodowej, a właściwie, sam mówi - trochę to szkoła była, trochę wojsko. Wpajano im nową ideologię, mówiono o nowym lepszym świecie. Jednak i tu fakty nie są ważne. Ważny był bunt, który uczniowie wzniecili po wyłączeniu prądu, ważny był nauczyciel muzyki i miłość do muzyki, do saksofonu. Później, wykonując swój wyuczony zawód elektryka odkładał każdy grosz, aby kupić wymarzony instrument. Ten w końcu zaprowadził go, aż za granicę. A gdzie dokładnie? Znów nieważne. Jest kraj muzeów i katedr - Francja? Włochy? A staroświeckie kawiarnie? Wiedeń? Paryż? Tak naprawdę, jego historia mogłaby rozegrać się w każdym miejscu, a i zapewne w każdym czasie. Bo ważny jest człowiek i jego historia, ale właśnie ta opowiedziana przez niego samego.

 

Opowiadanie przy łuskaniu nie jest zwykłym opowiadaniem, nabiera magicznego, rytualnego charakteru. Dla narratora, jest poniekąd bilansem życia, ale i szukaniem odpowiedzi, szukaniem sensu i dostrzeganiem uniwersalności w poszczególnych zdarzeniach. Historia tego człowieka, zwykłego, prostego człowieka jest naznaczona spokojem, ufnością, prawdziwością. On przyjmował każde zdarzenie, tak jakby musiało się wydarzyć, wierzył, że ma znaczenie.

 

Myśliwski stworzył książkę niezwykłą. Arcydzieło wręcz. Na nie składa się wyjątkowo misterna konstrukcja, zdaje się, że porozrzucana, ale jednak precyzyjna i przemyślana. Drobne zdarzenia budują historię życia tego człowieka, ale nie wyczerpują jej. Pewnie narrator chowa gdzieś głęboko w sobie te najintymniejsze, najwstydliwsze wspomnienia. 


Recenzent: Anna Dymarczyk

Wielka powieść Wiesława Myśliwskiego
Narrator w monologu skierowanym do tajemniczego przybysza dokonuje bilansu całego życia. W jakim stopniu sam wpłynął na swój los, a jak bardzo ukształtowały go traumatyczne doznania z dzieciństwa i zakręty polskiej historii? Powieść Myśliwskiego to swoista medytacja nad rolą przeznaczenia i przypadku w ludzkim życiu. Piękna, mądra książka, do której chce się powracać.

Nagroda Literacka NIKE 2007.
Nagroda Literacka Gdynia 2007.
Książka roku 2006 „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”.