Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

Stulecie chirurgów

Trudne początki chirurgii

Jeśli tytuł skojarzył się wam tylko z popularnym serialem serwowanym nam przez jedną ze stacji TV, to nie sięgajcie w księgarni po tę pozycję. Stulecie chirurgów Jurgena Thorwalda zabierze was bowiem w niesamowitą podróż do czasów, gdy współcześnie nam znane zasady leczenia jeszcze nie istniały, a śmierć z powodu ataku wyrostka robaczkowego była na porządku dziennym. To czasy, gdy przeżycie pacjenta po amputacji ręki było nie lada sukcesem okupionym jego piekielnymi mękami - operowano go bowiem bez znieczulenia. Liczyła się wtedy zręczność i szybkość chirurga, który operował całkowicie świadomego bólu pacjenta, szybkość zatem pozwalała skrócić cierpienie do minimum.
Mamy szansę poznać losy tych niezwykłych ludzi, którzy ratując pacjenta często postępowali wbrew ogólnie przyjętym i uznanym zasadom leczenia, występowali przeciwko lekarskim autorytetom wykonując zabiegi dotychczas uznane za niemożliwe. Nie jest to opowieść w stylu wspomnianego wyżej serialu. Choć i tu nie brakuje wypadów do prywatnego życia bohaterów, to nie są to ckliwe opowieści o uczuciach zabarwione dawką seksu. Służą raczej do ukazania sytuacji, w których doszło do kolejnego medycznego odkrycia.
Urzeknie was zapewne historia o lekarzu, który z miłości do pielęgniarki wymyślił gumowe rękawiczki, by chronić jej dłonie przed egzemą spowodowaną antyseptykami stosowanymi wówczas na salach operacyjnych. Inne nie mniej ciekawe historie zostawiam wam do samodzielnego odkrycia.
Książka jest rodzajem pamiętnika młodego człowieka, uczącego się jak być chirurgiem i mającego to szczęście, że w poszukiwaniu wiedzy nie ograniczają go zasoby finansowe. Dzięki temu mamy okazję przemierzyć wraz z nim Europę i jego rodzinne Stany Zjednoczone wraz z ich głównymi ośrodkami medycznymi. Poznajemy pierwsze udane i mniej udane zastosowanie gazu rozweselającego - eteru - a w końcu chloroformu do uśpienia pacjenta na czas operacji. Śledzimy rozmowy z największymi medycznym autorytetami tamtych czasów. W swoim poszukiwaniu informacji autor pokazuje nam doskonały obraz współczesnego mu środowiska medycznego wraz z jego jasnymi i ciemniejszymi obliczami. Widzimy wielkie sukcesy i wewnętrzną walkę o sławę, jaką toczą miedzy sobą uznani lekarze, łaknący sławy i bogactwa. Polecam wszystkim, którzy nie szukają spektakularnych sensacji, ale zainteresowani są rzeczywistym opisem tego, jak tworzyła się współcześnie nam znana chirurgia, a przy tym nudzi ich czytanie sztywnych opisów z pozycji będących podręcznikami medycznymi. To historia podana w przyjazny i ciekawy sposób, dzięki któremu jest to wspaniała lektura na zimowe wieczory.

Recenzent: Anna Serafin

Jürgen Thorwald

Stulecie chirurgów

Tłumaczenie: Karol Bunsch

Nowe wydanie niezwykłej opowieści o początkach i dziejach chirurgii

„[...] Książka brutalnie pokazuje, jakim macaniem w ciemności była chirurgia jeszcze w XIX wieku. Narzędzia, z którymi ma do czynienia narrator, ów żądny wiedzy chirurg z nowego świata, to nóż rzeźnicki, piła, żelazo. Opowiada, jak prowincjonalny lekarz z Kentucky, który ulega błaganiom umierającej pacjentki, wycina jej na żywo ogromną torbiel. Dzielna kobieta wyje psalmy, pod oknem gromadzi się tłum, który grozi »mordercy« pętlą. Pacjentka przeżywa zabieg, co pozwala także przeżyć chirurgowi. Lekarz ten jednak wkrótce umiera, bo nie znalazł się podobny do niego ryzykant, który wyciąłby mu wyrostek. [...] Autor opisuje eksperymenty z narkozą. Jeden z jej pionierów, który wykorzystuje do znieczulania gaz rozweselający, nie wytrzymuje kpin środowiska, popełnia samobójstwo. Opowieść kończy się spotkaniem z Louisem Rehnem, chirurgiem z Frankfurtu. W 1896 r. zszywa on serce zranionego chłopca, chociaż znakomitości wiedeńskie oświadczyły niedawno, że chirurg, który by kiedyś tego próbował, »na zawsze straci szacunek kolegów«. Rehn z lękiem odsłania ów święty organ i widzi, że nie reaguje on gniewem”.
- Małgorzata Szejnert, „Gazeta Wyborcza”