Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

Rozmowy z katem

Refleksja bez nienawiści

Autor „Rozmów z katem", prawnik i dziennikarz, podczas wojny żołnierz AK i uczestnik powstania warszawskiego, został w 1945r. aresztowany i skazany na 10 lat więzienia. W czasie gdy proces przeciwko Moczarskiemu został wznowiony, bo zarzucono mu współpracę z gestapo i zdradę narodu polskiego, jedną z form tortur było zamknięcie go w jednej celi ze zbrodniarzem hitlerowskim, Jürgenem Stroopem. Z więzienia wyszedł w 1956r., został zrehabilitowany.
Efektem 225 dni spędzonych w jednej celi z okupacyjnym oprawcą, jest książka „Rozmowy z katem"- wstrząsający zapis wielogodzinnych dyskusji i zderzenie światów oprawcy i ofiary. Wydawałoby się, że ta nieuchronna konfrontacja dwóch zarówno politycznych, jak i ideologicznych przeciwników, zakończy się swego rodzaju wojną domowa w ich mokotowskiej celi. Tak się jednak nie stało i trzej skazani na siebie więźniowie- Kazimierz Moczarski, Jürgen Stroop i pomniejszy niemiecki policjant, Gustaw Schielke- starają się przekształcić swój nietypowy trójkąt w harmonijnie funkcjonującą mini- społeczność. Moczarski natychmiast dostrzega niepowtarzalną szanse, jaka została mu dana - szansę dogłębnego poznania wroga, szansę na zrozumienie jego działań, jego motywacji, szansę na dostrzeżenie w nim człowieka pod tą maską bezwzględnego barbarzyńcy. Spędzili razem okres dziewięciu miesięcy. Mimo że wszyscy nawzajem się nienawidzili z wiadomych przyczyn, wizja kary śmierci zbliżyła ich do siebie, wytworzyła klimat zachęcający do szczerych wyznań. Dzięki nim czytamy na kartach tej książki zapis prawdziwej historii.
Co dzieje się w duszy niewinnego człowieka, patrioty, który zostaje zamknięty w celi śmierci polskiego więzienia przez rodaków, a jego współwięźniem jest kat warszawskiego getta, ludobójca Jürgen Stroop? Co dzieje się w jego duszy, gdy bruka się to, co dla niego najświętsze, a podziemną walkę nazywa kolaboracją i zdradą? Tego niestety nie wiemy, jednak dzięki tej książce możemy zobaczyć jak dzielny potrafi być człowiek, jak z szatańskiego pomysłu zamknięcia go w celi z hitlerowskim zbrodniarzem, potrafi wyciągnąć dla siebie wnioski co do więziennego życia i metod działania własnych oprawców.
Kazimierz Moczarski po opuszczeniu mokotowskiego więzienia spisał wyznania Stroopa, dając jedyny w swym rodzaju portret osobowości totalitarnej, ukazując jego ewolucję od dzieciństwa do chwil ostatnich. Stworzony w ten sposób wizerunek kata zapada w pamięć bodaj równie mocno jak okoliczności, w których powstawał.
Przejmujące, drobiazgowe studium biografii Stroopa pełne jest dat, miejsc, szokujących szczegółami faktów. Widzimy go najpierw jako marzącego o byciu strażakiem chłopca, syna i brata, (jego ojciec był policjantem i wpajał synowi poszanowanie dla władzy oraz posłuszeństwo), później jako tępawego, lecz pracowitego ucznia, potem żołnierza w I wojnie światowej, który poznaje gorycz klęski. Obserwujemy kształtowanie się jego światopoglądu, w czym niemałą rolę odgrywają mity germańskie i pomnik Hermanna Cheruska w Teutoburskim Lesie. Później śledzimy ostrożne przystąpienie do SS w 1932 roku i szybką karierę dzięki protekcji Himmlera.
Kulminacyjnym punktem książki jest likwidacja warszawskiego getta, w którym Stroop z nieludzką precyzją, krok po kroku, jak barbarzyńca niszczył wszystko: ludzi, domy, bunkry, na końcu Wielką Synagogę, której wysadzenie określił, jako "niezapomnianą alegorię tryumfu nad żydostwem". Relacja o tych wydarzeniach wstrząsa ukazywanym bez cienia etycznej refleksji bestialstwem "nadludzi", ale - co również szokujące - nie kryje podziwu dla członków ŻOB-u, zwłaszcza dla walczących kobiet, których przesądny Niemiec bał się jak ognia.
Jakim człowiekiem był Stroop? Moczarski pokazuje go w różnych rolach: jako bezwzględnie lojalnego służbistę, którego credo stanowi: "Rozkaz to rozkaz", dzięki czemu realizuje najbardziej odrażające zadania. Jako sprawnego, zadbanego i pozującego na estetę członka elity faszystowskiej, marzącego o dobrach na Ukrainie i widzącego się w roli udzielnego książątka. Jako bezwzględnego i okrutnego antysemitę, patrzącego bez drgnienia powieki na śmierć kobiet i dzieci. Jako ojca i męża, głowę rodziny, o której niewątpliwie często myślał. Jako troskliwego dowódcę, który pisywał listy do matek po stracie synów. Dziwić może to jak w jednym człowieku mieścić się mogą tak skrajne cechy i zachowania. Autor stara się rzetelnie przytaczać słowa Stroopa i zachować obiektywizm w narracji, w książce nie brak jednak i jego osobistej refleksji. Obserwując więźnia czytającego listy od dzieci zastanawia się, jak mógł on z zimną krwią mordować tysiące żydowskich maleństw; słuchając jego opowieści o spokojnym, prowincjonalnym dzieciństwie próbuje zrozumieć, jak zwykły chłopaczek mógł w przeciągu lat zmienić się w rosłego kata; dostrzegając jego zamiłowanie do przyrody czy zwierząt pyta siebie, czemu jego serce pozostało niewrażliwe na inne uroki życia, czemu zaczął ten podziwiany przez siebie świat niszczyć.
Taki właśnie był Stroop, tak funkcjonuje człowiek zaślepiony ideologią, niemający dość moralnego poczucia i samodzielnego myślenia, by wyciągać wnioski i zło nazywać złem. Te pojęcia świadomie wypaczono i wpojono tysiącom sfrustrowanych, niespełnionych, żądnych "przestrzeni życiowej". Stroop był niestety jednym z wielu.
Nie mniej jednak zaprzyjaźniamy się z nim. Kiedy Stroop umiera jest nam zwyczajnie przykro, chociaż wiemy, że ta śmierć jest zwyczajną karą za jego okrucieństwa. Na tym polega fenomen książki Moczarskiego. Nie popieramy czynów zbrodniarza, jego ideologii, ale szanujemy go jako człowieka -a to jest najważniejsze.
Książka pozwala poznać historię w niepodręcznikowy sposób. Szczerze mówiąc, z tej książki więcej wiem o przeprowadzeniu likwidacji getta, niż z lekcji historii. Polecam nie tylko jako naukę, ale jako ciekawą literaturę faktu. Jest to naprawdę obiektywna, realistyczna lektura. Uczy, wywołuje refleksje, a jednocześnie nie budzi wielkiej nienawiści. Po prostu pozwala poznać fakty.

 


Recenzent: Urszula Stellmach

Polski bohater więziony miesiącami przez własnych rodaków. Dzień i noc w towarzystwie mordercy, kata warszawskiego getta, generała SS Jürgena Stroopa.

„Do widzenia, Herr Moczarski, do zobaczenia niedługo u św. Piotra!” – mówi Stroop na pożegnanie, idąc na egzekucję. Czy można sobie wyobrazić podobną sytuację? Taki sam wyrok, wyrok śmierci, wydany na bezlitosnego nazistę i bohatera Armii Krajowej przez Polskę Ludową?

Chociaż oprawcy w więzieniu mokotowskim mają wyjątkową wyobraźnię – poddają Moczarskiego 49 rodzajom tortur – on sam również wpada na oryginalny pomysł. Zachęca nazistę do szczerych zwierzeń. Zapamiętuje wszystko.

Dziś możemy czytać jedną z najważniejszych rozmów, jakie kiedykolwiek się odbyły. To rozmowa śmiertelnych wrogów w celi śmierci. Różnica między nimi jest taka, że tylko jeden z nich dostał sprawiedliwy wyrok.