Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

Stulecie chirurgów

Opowieść o najbardziej heroicznym zawodzie

Czy studiując zapiski przodka zafascynowanego postępem medycyny, który dokonywał się na jego oczach, można stworzyć arcydzieło? Można i sztuka ta udała się Jurgenowi Thorwaldowi. Świadczą o tym liczne wznowienia tej pozycji, jak również tysiące osób, które zapoznały się z tym tytułem. Nie jestem lekarzem, ale ani przez chwilę podczas lektury tej książki nie czułam się znudzona.
Thorwald w genialny sposób z zapisków swojego dziadka stworzył dzieło, które na pewno przez długi jeszcze czas będzie bardzo chętnie czytane na całym świecie i to nie tylko przez lekarzy. Pasjonująca wędrówka przez różne miasta a nawet kraje, w którą wraz z pierwszą stroną tej książki zostajemy porwani, pełna jest łez, niewyobrażalnego bólu pacjentów operowanych na żywo, ale także, a może przede wszystkim, nadziei. Nadziei na postęp w medycynie. Historia tego postępu, usłana jest wieloma istnieniami ludzkimi, które wyzionęły ducha na ówczesnych stołach operacyjnych, znojną i trudną pracą lekarzy, którzy czasem decydowali się na przeprowadzenie operacji, uznawanej w tamtych czasach za niewykonalną i czasem udawało im się dowieść, że jednak można taką operację przeprowadzić.
Na mnie największe wrażenie w całej tej lekturze wywarły jednak jednostki wybitne, które miały swoje wizjonerskie zapatrywania i wbrew nauczanym zasadom, podjęły się ogromnego wyzwania - wkraczania w obszary ludzkiego ciała, uznawane do danego momentu za nieoperowalne. Dzięki takim ludziom, którzy nie zrażali się wzgardliwymi komentarzami światowych sław w dziedzinie chirurgii, mamy teraz środki znieczulające, poznana została w znacznym stopniu ludzka anatomia i jest mnóstwo różnych zabiegów chirurgicznych.
Postęp medycyny jest niesłychanie fascynujący. Człowiek, który żył w czasach opisanych w książce, był naocznym świadkiem dokonujących się w szalonym tempie zmian. Niemal z dnia na dzień okazywało się, że wiedza, którą dysponują ówcześni lekarze, wymaga uzupełnienia. Lektura wzbudzi w czytelnikach na nowo szacunek dla lekarzy i dla medycyny w ogóle, choć jak zdarzały się, tak i zdarzają się nadal czarne owce wśród osób wykonujących ten chyba najbardziej heroiczny zawód świata. Gorąco zachęcam do lektury!
Recenzent: Agata Gołda

Jürgen Thorwald

Stulecie chirurgów

Tłumaczenie: Karol Bunsch

Nowe wydanie niezwykłej opowieści o początkach i dziejach chirurgii

„[...] Książka brutalnie pokazuje, jakim macaniem w ciemności była chirurgia jeszcze w XIX wieku. Narzędzia, z którymi ma do czynienia narrator, ów żądny wiedzy chirurg z nowego świata, to nóż rzeźnicki, piła, żelazo. Opowiada, jak prowincjonalny lekarz z Kentucky, który ulega błaganiom umierającej pacjentki, wycina jej na żywo ogromną torbiel. Dzielna kobieta wyje psalmy, pod oknem gromadzi się tłum, który grozi »mordercy« pętlą. Pacjentka przeżywa zabieg, co pozwala także przeżyć chirurgowi. Lekarz ten jednak wkrótce umiera, bo nie znalazł się podobny do niego ryzykant, który wyciąłby mu wyrostek. [...] Autor opisuje eksperymenty z narkozą. Jeden z jej pionierów, który wykorzystuje do znieczulania gaz rozweselający, nie wytrzymuje kpin środowiska, popełnia samobójstwo. Opowieść kończy się spotkaniem z Louisem Rehnem, chirurgiem z Frankfurtu. W 1896 r. zszywa on serce zranionego chłopca, chociaż znakomitości wiedeńskie oświadczyły niedawno, że chirurg, który by kiedyś tego próbował, »na zawsze straci szacunek kolegów«. Rehn z lękiem odsłania ów święty organ i widzi, że nie reaguje on gniewem”.
- Małgorzata Szejnert, „Gazeta Wyborcza”