wydawnictwo znak - Dobrze nam się wydaje

Podróże z Herodotem

O naturze reportera

Na scenę wchodzi Ryszard Kapuściński i Herodot. Dołącza do nich Marek Grechuta i razem śpiewają: „Kto pierwszy szedł przed siebie? Kto pierwszy cel wyznaczył? Kto pierwszy w nas rozpoznał - Kto wrogów? Kto przyjaciół..." - tak powinien wyglądać idealny wieczór promocji dzieła Ryszarda Kapuścińskiego „Podróże z Herodotem".
Jest to książka, której myślą przewodnią jest stawianie pytań i nieudzielanie odpowiedzi. Kapuściński zadaje pytania w imieniu swojego mentalnego towarzysza - Herodota, który był pierwszym znanym reporterem w dziejach ludzkości. Zadaje pytania, które go samego nurtują. Zasiewa też wątpliwości w duszy czytelnika, który jak pod wpływem magicznej różdżki - też zaczyna zastanawiać się nad naturą świata i człowieka. Czytelników przybywa, więc z dnia na dzień powiększa się grono współczesnych filozofów. To tylko pozornie jest książka podróżnicza, z którym to gatunkiem zwykliśmy utożsamiać Kapuścińskiego. Jest to manifest człowieka owładniętego „żądzą, bzikiem, manią poznania", którego dom znajduje się w drodze. Jest tak bardzo ciekaw świata, że nie może usiedzieć w miejscu. Jednakże podróżując, męczy się przeogromnie, bo zdaje sobie sprawę z tego, że nie może ogarnąć świat i życia mu nie starczy na zrozumienie choćby jednej kultury.
„Podróże z Herodotem" są książką poniekąd biograficzną. Kapuściński pokazuje w niej, jak się miotał przez całe życie. Jako młody dziennikarz trafia do Indii, gdzie wszystko jest obce. Jedynym jego towarzyszem jest w tej pierwszej dalekiej wyprawie są „Dzieje" Herodota. Po powrocie rzuca się w wir nauki języka, studiowania hinduizmu, zgłębiania tradycji folkloru - życie chce poświęcić Indiom. Ale nagle trafia do Chin i historia się powtarza. Uczy się alfabetu, czyta Mao i Konfucjusza i znowu przeraża go ogrom państwa, którego nie może zrozumieć. Następnie Afryka i Ameryka. Dociera do kolejnego kraju - jest zachwycony, ale szybko uświadamia sobie, że ten kraj ma granice, a co za nimi? Granice kuszą i wzywają do siebie. Przekracza jedną, a tam mu mówią, że dalej jest następna.. I tak w kółko Macieju. Ktoś by mógł powiedzieć: osiołkowi w żłobie dano, ale to nie jest do końca prawda.
Ani Ryszard Kapuściński ani żyjący kilka tysięcy lat wcześniej Herodot nie byli rozpieszczonymi turystami. Herodot miał aspiracje opisać dzieje całego - znanego mu wtedy - świata. Kapuściński wiedział, że jest to niemożliwe, dlatego wciągnęła go Afryka - kontynent wielu języków i wielu grup etnicznych. Sam siebie przekonywał (oszukiwał?), że nie starczy mu życia na zgłębienie kultury Indii czy Chin, ale jest szansa, że małe rozdrobnione państewka Czarnego Lądu będzie w stanie zrozumieć.
„Podróże z Herodotem" są traktatem psychologicznym o naturze reportera. Człowieka, którego wciąż dziwi świat i w momencie, kiedy jego rówieśnicy stali się stateczni i dojrzali, on nie wiedzieć czemu w pewnym stopniu pozostaje wciąż dzieckiem. Niezależnie od tego, ile krajów przebył, ile kobiet całował, z iloma wielkimi tego świata pił wódkę, pozostaje samotny, bo z jednej strony ludzie traktują „owe nieprzystające do nikogo i niczego typy jako dziwaków, jako nawiedzonych, nawet - jako pomyleńców", a z drugiej strony taki dziwak-reporter gdziekolwiek się znajduje, całe życie marzy o jednym - aby wrócić na szlak.

 


Recenzent: Ewa Wołkanowska

Kiedy Ryszard Kapuściński wyruszał w swoją pierwszą zagraniczną podróż, dostał w prezencie Dzieje Herodota. Dzieło starożytnego historyka towarzyszyło mu w wędrówkach po Indiach, Chinach, Azji Mniejszej i Afryce. W tej książce sławny reporter opowiada o wielu fascynujących wydarzeniach politycznych i historycznych, których był naocznym świadkiem, zestawiając je z faktami opisywanymi przez Herodota. Zastanawia się, jak sposób podróżowania, przekazywania wiadomości i opisywania dziejów wpływa na rozumienie świata. I choć wydawać by się mogło, że od czasów Herodota w pracy reportera zmieniło się prawie wszystko, to jednak i współcześnie, mimo natłoku informacji z różnych części globu, trudno zrozumieć bieg historii. Dla tych, którzy chcą podjąć ten wysiłek, książka Ryszarda Kapuścińskiego jest wspaniałym przewodnikiem, przede wszystkim dlatego, że nie udziela gotowych odpowiedzi, a uczy stawiać mądre pytania.