Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

Ostatnie rozdanie

Miłość - jedyne, co można przeciwstawić życiu

Pisarz o ugruntowanej w Polsce i na świecie pozycji pisze swoje powieści z głębi czasu, doświadczenia i siły przeżycia. Jego książki wymagają od czytelnika cierpliwości i skupienia. Trudno wyliczyć płaszczyzny, na jakich odczytywać można to dzieło całkowite, pełne i wybitne. Choć początkowo rozważania suną powoli, z każdą kolejną stroną wgłębiamy się coraz bardziej w świat Myśliwskiego - świat ludzi, których znamy z codzienności, a których potrafi on przedstawić w sposób unikatowy - jest spostrzegawczy, ma zdolność ujmowania specyfiki ich ulotnych wydawałoby się cech. Pisze w taki sposób, że szewc czy krawiec są nimi wprost, całymi sobą wyrażają swoje profesje. Może dlatego tak kluczowe wydaje się zdanie zaczerpnięte od Tomasza Manna: „Talent to zdolność do posiadania własnego losu". Życie bowiem to materiał, z którego może zostać uszyty los. Czasem trzeba szyć dopiero po upokarzającym pruciu, ze skrawków. To jednak wiedzie do nadawania życiu rangi, znaczenia, wagi - poprzez odwagę i decyzję, poprzez konsekwencję i odpowiedzialność. Poprzez wyrażenie siebie w tym, co się robi czy co się tworzy, a nade wszystko - poprzez miłość. Wielkie słowa jak u żadnego chyba współczesnego powieściopisarza nie brzmią tak wiarygodnie.


Wątkiem przewodnim powieści jest rozrachunek z przeszłością. Bohater, niezdolny przez całe życie przywiązać się do czegokolwiek, porządkując notes, weryfikuje pamięć. Dziś, w epoce internetu i sieci komórkowej, zamiast wertować zeszyt z adresami, zdecydowanie łatwiej byłoby posłużyć się Facebookiem, jednak selekcja danych w notesie i decyzje o tym, co zostawić, a co odrzucić, zapomnieć, jest właśnie próbą pamięci. Różne postaci przywołują różne życiowe epizody, obnażając życie jako urwane kawałki, które przy ostatecznym rozrachunku próbujemy składać w całość. Selekcja okazuje się trudna. Z wiekiem przychodzi coraz większa samoświadomość tego, że w każdym człowieku są przestrzenie, których nikt nie zna i do których nikt nie dotrze, „jesteśmy bowiem jedynie wyobrażeniami samych siebie". Istnieć to być postrzeganym i w związku z tym potrzebujemy kogoś, kto obdarzy nas swoim spojrzeniem. „Tylko czy możliwe jest istnienie świata niezależne od człowieka? Któż by go wówczas przeżywał, doznawał, potwierdzał? Co poza człowiekiem mogłoby zapewnić istnienie światu? I może do tego sprowadza się nasza niezbędność?". Filozoficzne rozważania na temat obiektywnego istnienia świata i jego niestałości, która powoduje, że rady poprzedniego pokolenia się nie sprawdzają, to ciąg myślowy właściwy narracji Myśliwskiego. Pocieszenia w filozofii będzie szukała także Maria, bo fikcja, którą się czyta, którą się spotyka, nobilituje nasze zwykłe życie, nadając mu inny wymiar i przemieniając je w los.


Wyłaniające się ze wspomnień życie bohatera okazuje się puste. Samotność, brak decyzyjności i chęci ostatecznych rozstrzygnięć, niewiedza i przedwczesna zachowawczość zablokowały go przed działaniem pełnym optymizmu i fantazji. „To wymaga, abyśmy wiedzieli, o co gramy, i chcieli tego chcieć. To umiejętność najtrudniejsza. O wiele trudniejsza niż żyć. Urodzić się, umrzeć byle kto potrafi". Ciągłe zmiany mieszkań, uciekanie, pustka, której nie były w stanie zapełnić żadne kobiety, bo „(...) czy da się czymkolwiek zapełnić życie, gdy nie stać człowieka na miłość"? Na kolejne niespełnienia złożyły się nie tyle niewłaściwe osoby, ile brak porozumienia z samym sobą, brak poczucia tożsamości, brak ojca - bohater nie wie, jak mogłyby wyglądać relacja z nim czy choćby zwykła rozmowa. Wojna rozdzieliła jego rodziców, przez całą młodość nie wiedział, czyim jest synem. Krawiec, szewc, kierownik budowy - mężczyźni, z którymi się stykał, u których mógł szukać autorytetu, męskiego wzorca. Miłość, która pojawiła się bardzo wcześnie, przerosła młodego człowieka pełnego wahań, wątpliwości i niepewności, którym wtedy był. Uciekał od miasta, którym wiążą się wspomnienia, ale lęki i wątpliwości dopadały go jeszcze bardziej. Inżynier budowy, niespełniony architekt - rozpoznaje w chłopaku siebie sprzed lat. Porzucił studia i malarstwo, choć przecież był za młody, by być aż takim zachowawczym, przewidującym swoje życie, rezygnującym. Tymczasem zmierzyć się z życiem to wiedzieć, o co się gra, i zawalczyć o siebie, określić się wobec samego siebie i wobec świata. Bez tej świadomości nie żyjemy, tylko zapełniamy czas - pracą, podróżami, interesami. By uciec od refleksji nad samym sobą, unikamy przywiązywania się. Z powodu nieumiejętności ekspresji poprzez słowa mamy ciągłe poczucie bezradności, bezsilności i niemocy wobec siebie samego.


Jedyne, co możemy przeciwstawić życiu, to miłość, a miłość to Maria, która przez całe życie pisała do narratora listy, która choć minęło wiele lat (wyszła za mąż i ma dzieci), nie może pożegnać młodzieńczej miłości. Każdy jej list uświadamia pustkę obecnego życia i powoduje rozważania wokół rozstania w przeszłości. Jako młody chłopak bohater nie potrafił odpowiedzieć na miłość, jaką miała dla niego Maria - jej ogrom i pewność wywoływały w nim obawy. Jednak „Człowiek musi z kimś czuć, z kimś myśleć, z kimś rozmawiać, aby wiedział, że istnieje", bo to, co najbardziej wartościowe, pojawia się między ludźmi. Miłość „(...) niemożliwa jest do poznania, jedynie do przeżywania, i dotyczy tylko nas". Dlaczego w relacji Marią nie podjął wyzwania? Uciekał przed sobą, nie wierzył, że mogłoby się im udać, nie chciał jej obciążać, nie byłby w stanie jej uszczęśliwić... Była na tyle zdecydowana i radykalna, że nie byłoby trudno jej zawieść.


Tytuł powieści nawiązuje do gry w pokera i partii rozgrywanych z szewcem czy krawcem. „Rozmawialiśmy też tyle, co przy kartach i na ile karty pozwalały, przeważnie między zdaniami. Poker jest szybką grą i rozdania są częste". Życie stało się szybkimi rozdaniami, ucieczkami, z myślami zakłócającymi czas pomiędzy. Zgodnie z przedstawioną w powieści koncepcją czasu człowiek odczuwa dwa porządki czasowe - szybki i wolny - jednocześnie. Żyje w pośpiechu, w doraźnym działaniu, a z drugiej strony - w powolnym usiłowaniu scalenia swoich doświadczeń w jedną wiedzę, jakąkolwiek pewność. Pieniądze, podróże, sztuka - to nie wystarczy, żeby wiedzieć, że się żyje. Szukamy dziedzin, które pomogą w rozumieniu, jak psychologia proponująca powrót do dzieciństwa, kiedy człowiek zostawał zapisany. Czytanie, słuchanie muzyki nie odwodzi od siebie, raczej przyprowadza z powrotem, zmuszając do odczucia ciężaru siebie samego. Narra tor żył z dnia na dzień, nie myśląc w przyszłość, żyjąc uwięzionym w teraźniejszości, i nie było to hedonistyczne czerpanie z chwili czy jej wyzyskiwanie. To raczej marazm i zastój, przekonanie o bezsensie podejmowania wysiłku. Napiętnowany upokorzeniem, którego symbolem stała się praca u krawca, za które winę ponoszą świat i inni. Upokorzenia w ogóle, bo choćby na studiach, kiedy krytyczne uwagi profesora o akcie skończyły się ich porzuceniem. „Gramy nie tylko w drobnych sprawach, gramy i o nasze uczucia, nasze myśli, nasze słowa, a bywa, że o wszystko, jak prawdziwi hazardziści i jak prawdziwi hazardziści jakże często blefujemy". Ryzyko nie zostało podjęte w życiu, które przeciekło między palcami.


Wspaniała, monumentalna, a jednak tak bliska życiu proza, której nie czyta się jednym tchem.


Recenzent: Joanna Maj

Wiesław Myśliwski jest twórcą przywracającym wiarę w sens i wartość prawdziwej literatury. Jego powieści wynikają z głębokiej wewnętrznej potrzeby wyrażenia – i równocześnie poznania – prawdy o ludzkim losie, przeznaczeniu, przemijalności, pamięci, miłości, sensie istnienia.
O tym – choć nie tylko o tym – mówi jego powieść Ostatnie rozdanie, kolejne prozatorskie arcydzieło, na które czekaliśmy kilka lat. Myśliwski publikuje rzadko, pisze długo, zgodnie z przeświadczeniem, że „pisać książki powinno się dopiero, gdy człowiek naprawdę czuje, że nie ma już żadnego innego wyjścia (…), wtedy kiedy jest się przekonanym, że ma się coś naprawdę do powiedzenia komuś drugiemu”.
Ostatnie rozdanie to dzieło „totalne”, które chce objąć całość ludzkiego doświadczenia, dotknąć tajemnicy bytu. Jest zachętą do myślenia, nie poucza, nie moralizuje i nie ocenia. Pokazuje życie z jego dobrymi i złymi stronami. To powieść filozoficzna i wielowymiarowa, której tematem jest człowiek i ludzki los zawieszony między przypadkiem a koniecznością. Perfekcyjnie skonstruowana, zachęca do lektury wielokrotnej – przy każdej pozwalając odkryć jej nowe wymiary i perspektywy. Żywioł opowieści sprawia, że czytelnik zatapia się w niej i oddaje się jej zniewalającemu nurtowi.