Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

Żelazne damy

Kamil Janicki - autor, którego biorę w ciemno!

Starożytność i średniowiecze jakoś nigdy szczególnie do mnie nie przemawiały, są epoki, które pociągają mnie znacznie bardziej. Ale jeżeli za ten wycinek historii bierze się Kamil Janicki, to ja nie mam innego wyjścia, jak tylko poznać efekt jego pracy. Janicki jest jednym z nielicznych, o ile nie jedynym, autorem, którego każda następna publikacja tak mocno mnie ekscytuje. Mam tutaj na myśli to, że w przypadku innych twórców czekam spokojnie na to, co będzie, natomiast jeśli chodzi o tego historyka, to rozmyślam, zastanawiam się, czym tym razem się zajmie, w stronę jakiej tematyki podąży. Jedno jest jednak niezmienne: zawsze mam pewność, że to będzie wyśmienita, czytelnicza uczta. „Żelazne damy" moją teorię opartą na praktyce - to w końcu jego szósta książka (napisana samodzielnie, nie jako współautor) - tylko potwierdzają.

Tym razem pisarz miejsce na podium oddaje żonom pierwszych Piastów. To Mieszka i Bolesława Chrobrego uważa się za budowniczych państwa polskiego. Optyka zmienia się w dość znaczący sposób, jeśli przyjmie się założenie, że za ich sukcesami stały inteligentne kobiety, które dobrze wiedziały, że albo one, albo inni, i nie wahały się korzystać z wszystkiego, co mogłoby im przynieść korzyści. Uciekały się do doświadczeń i wzorców rodzinnych, do koneksji i wpływów, wdzięki własnego ciała uznawały za instrument, a manipulacja to ich drugie imię. Dobrawa i Oda, żony Mieszka, oraz Emnilda, jedna z małżonek Chrobrego. Tak, to one, władcze, silne, dalekowzroczne niewiasty przyczyniły się do stworzenia naszego państwa.

Wszyscy wiemy, że w rodzinach będących u steru władzy rzadko kiedy pozwalano sobie na małżeństwa z miłości. Związki z rozsądku były narzędziem uprawiania polityki od wieków. Nie inaczej było u progu polskiej państwowości, a małżeństwa zawierane przez pierwszych Piastów także miały ciągnąć za sobą określone sojusze. Dobrawa była córką czeskiego władcy Bolesława Okrutnego. Właściwie trudno dziś do końca wyjaśnić, jakie powody kierowały czeskim władcą, gdy godził się na związek córki z przywódcą krainy, której wzmocnienie wcale nie było mu na rękę. Ale Mieszko miał asa w rękawie (dość szokującego, zresztą) i to dzięki niemu Dobrawa została jego żoną. To ona, dumna, nieufna i cyniczna, postanowiła, że zrobi z męża prawdziwego możnowładcę, który będzie się liczył w cywilizowanym świecie. Po śmierci Dobrawy Mieszko zażyczył sobie nowej kobiety. Jego wybór padł na córkę pogranicznego margrabiego, Odę. „Wartość Ody zaczynała się i kończyła na jej rodowodzie. W Wielkopolsce nie oczekiwano od niej w 980 roku niczego więcej" (str. 196) - Oda miała związki z rodziną cesarską i to o nie chodziło polskiemu władcy. Udowodnił przy okazji, że może poślubić mniszkę - Oda mogła być wcześniej nie tylko fundatorką, ale i przełożoną klasztoru - i nikomu nic do tego. Opuszczenie świętego miejsca po to tylko, by wyjść za mąż za barbarzyńcę, przyniosło Odzie hańbę i gorycz, ale jej czas miał dopiero nadejść. Wykorzystywała swoją inteligencję i pociągała za sznurki. Ale tylko do czasu. Do chwili, gdy spotkała przeciwniczkę godną samej siebie. To Oda wybrała żonę dla swojego pasierba, Bolesława Chrobrego. Emnilda miała nigdy nie zagrozić pozycji macochy męża, ale szybko wyszło na jaw, że ambicji jej nie brakuje. To Emnilda stała za tym, że Oda całkowicie straciła na znaczeniu, a z czasem sama żona Chrobrego i jej dzieci urośli w siłę.

O bohaterkach napisałam w skrócie, ale mogę zapewnić, że w ich życiu - życiu widzianym oczami Kamila Janickiego - działo się mnóstwo. Autor nie napisał publikacji naukowej, nie jest to też jednak przykład historii alternatywnej. Wprawdzie spogląda na początki polskich dziejów z innej strony - tej kobiecej - to jednak opiera się na bogatej literaturze przedmiotu, interpretując na nowo także średniowieczne kroniki. „Żelazne damy" może i są zbiorem przypuszczeń, a nie naukowo udowodnionych faktów, ale bez wątpienia stanowią wersję spójną i wiarygodną. Bo niby dlaczego nie wierzyć, że za sukcesami Mieszka i Chrobrego stały równie władcze kobiety? Skoro przybyły do kraju rządzonego przez, w ich mniemaniu, barbarzyńców, i wiedziały, że tylko od nich samych zależy ich dalszy los, to dlaczego nie przyjąć, że postanowiły walczyć o siebie i obrócić sytuację na własną korzyść? Dlaczegóż by też nie zakładać, że i w tych pierwszych wiekach zdarzały się kobiety, które dobrze wiedziały, czego chcą i nie bały się po to sięgać? Albo takie, dla których władza była narkotykiem? Mnie w każdym razie obraz, jaki zaprezentował Kamil Janicki, trafił do przekonania i wierzę, że tak właśnie mogło kiedyś być.

Uwielbiam książki Kamila Janickiego, żadna mnie nie zawiodła i nie sądzę, żeby kiedykolwiek to nastąpiło. Według mnie są fascynujące do samego początku do ostatniej litery. Wszystko mi w nich odpowiada: styl i tempo narracji, układ treści, tematyka, za jaką się bierze - tylko pisać o nich coraz trudniej, gdy tyle padło już z mojej strony zachwytów nad nimi. Uważam także, że historyk robi bardzo dużo dobrego dla popularyzacji historii, tym bardziej że albo przybliża fakty i zjawiska, które nie są znane zbyt szerokiemu gronu odbiorców, bądź też prezentowane przez niego tezy skłaniają do dalszych, własnych poszukiwań i dociekań. W jego przypadku z powodzeniem można zarzucać mi brak obiektywizmu, ale niezbyt mi to przeszkadza, wręcz mi z tym dobrze i nie mam ochoty na zmiany. Kamil Janicki ma we mnie oddaną fankę i już, bo jest zwyczajnie świetnym autorem. A „Żelazne damy" są następnym, koronnym argumentem na utwierdzenie mnie w tym stanowisku. Nie wyszedł mi ten tekst, tak jak chciałam, ale mam nadzieję, że i tak poczuliście się zachęceni, by sięgnąć po tę publikację.


Recenzent: Paula Klich

Musiały być silne, by przeżyć w bezwzględnym świecie polskiej polityki. W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były diabelnie skuteczne!

Dobrawa wie, że jej przyszły mąż Mieszko to zatwardziały poganin i masowy morderca. Nie ma wyjścia. Dla dobra swojego rodu wyrusza do dzikiego kraju Piastów.
Oda musi opuścić klasztor, by zostać żoną słowiańskiego barbarzyńcy, odpowiedzialnego za śmierć jej bliskich i przyjaciół. W Poznaniu czeka ją wyłącznie pogarda. A jednak to ona zbuduje podwaliny polskiego imperium.
Emnilda jest panią życia i śmierci swoich poddanych. By Europa utonęła w morzu krwi wystarczy jej jedno słowo. Dla korzyści własnej i swojego syna nie zawaha się go wypowiedzieć.

Przyszło im żyć w czasach, gdy panowało tylko jedno prawo – prawo silniejszego. Przybyły do kraju rządzonego przez brutalnych władców, których całym życiem były podbój i mord. Stanęły u ich boku, a gdy nadeszła odpowiednia chwila, same sięgnęły po ster polityki.
Dla dobra rodu, swoich dzieci i dla władzy nie wahały się użyć trucizny czy sztyletu. Przekupstwo, podstęp, nawet własne ciało – każdy sposób był dobry, jeśli pozwalał im realizować zamierzone cele.
Polskie władczynie. Żelazne damy…