Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

„A co ciebie obchodzi, co myślą inni?” Dalsze przypadki ciekawego człowieka

Intrygujacy Noblista z innej strony

Książka dla rasowych humanistów. Tak, wiem, Richard Feynman był fizykiem. Ci, którzy nie przepadają na naukami ścisłymi, wygłaszają czasami poglądy w stylu: „Z fizykami, matematykami, informatykami nie ma o czym gadać. Nudziarze!". Książka „A co ciebie obchodzi, co myślą inni" - podobnie jak „Pan raczy żartować, panie Feynman" wydana wcześniej - jest doskonałą okazją, aby przełamać wzajemne stereotypy między humanistami a tzw. ścisłowcami.
Feynman nudnym człowiekiem po prostu nie był. Mało tego, potrafił udowodnić, że on jako fizyk, bardziej potrafi zachwycić się kwiatem niż jego przyjaciel malarz. Niemożliwe? A jednak. Należy uczciwie przyznać, że istnieją ludzie tak barwni, że wyjścia są dwa: albo ich się kocha, albo nienawidzi. Zapewniam, że wobec Richarda Feynmana nie da się pozostać obojętnym. Mogli nie przepadać za nim naukowcy polscy. Na początku na pewno go wielbili i byli dumni, że przyjechał w 1963 roku na konferencję do Warszawy. Myślę, że jednak po przeczytaniu relacji Feynmana z pobytu w polskiej stolicy, niektórzy z pokorą lub złością zdejmowali jego portrety z sal akademickich. Profesor Richard Feynman szybko wyrobił sobie pogląd na fizykę i fizyków w polskim wydaniu. Jego diagnoza zgłosiła, że: tutejsi naukowcy to tumany, dziedzina jest martwa, a na konferencji wygaduje się brednie. W Warszawie zaskakuje go jeden jedyny budynek - Pałac Kultury i Nauki. Do żony pisze: „Kochanie, jest niesamowity! Nie mam pojęcia, jak go opisać. To najbardziej zwariowana potworność na ziemi!". Kobiety go kochały. No, może oprócz feministek. Nazwały go męskim szowinistą i antyfeministą po tym, jak podczas wykładu opowiedział niewinną na pozór historię. Dotyczyła ona zagadnienia prędkości. Fabuła bardzo prosta: kobietę prowadzącą samochód zatrzymuje policjant, następie kierowca i mundurowy spierają się o definicję prędkości. Feministki napisały do Feynmana list, sugerujący, że opowieść ta ośmieszyła kobietę. Domagały się, aby w wykładach, które miały ukazać się drukiem, historia została zmieniona. Odpisał. Odpisał jednym krótkim zdaniem: „Ludzie, nie trujcie!" Jak zareagowały feministki na tę korespondencję? Tego nie zdradzę...
Trzeba mu przyznać - był nietypowy i nie chodzi wcale o to, że zdobył Nagrodę Nobla. Richard Feynman wymyka się wszelkim kryteriom. Był szanowanym na całym świecie fizykiem. Spotykał się z królami i prezydentami, ale jednak przez całe życie był nicponiem, który się dobrze bawił na tym świecie. Wystarczy wspomnieć, że podczas wizyty w Genewie nie mógł znaleźć miejsca w żadnym hotelu, więc zatrzymał się w burdelu. Mało tego, innym profesorom serdecznie polecał tamto miejsce, gdzie nie trzeba rezerwować pokoju kilka miesięcy wcześniej. Z kolei podczas pobytu w Japonii uparł się, by nocować w tradycyjnej (niekomercyjnej) japońskiej zagrodzie. Gospodarze się przerazili, ponieważ nie mieli toalety w stylu zachodnim. Przekonał ich argument: „Ostatnim razem, kiedy wybraliśmy się z żoną na wycieczkę, wzięliśmy ze sobą szufelkę, papier toaletowy i kopaliśmy dołki w ziemi".
Feynman po prostu zdawał się nie przejmować tym, co ludzie powiedzą, jego życiową dewizą było „A co ciebie obchodzi, co myślą inni?" Idealna rada dla wszystkich Polaków! Ci, którzy czytali książkę „Pan raczy żartować, panie Feynman!" mogą być nieco zawiedzeni jej kontynuacją. Opowieści zawarte w recenzowanym dziele są chaotyczne, sprawiają wrażenie nie powiązanych ze sobą historii. Gdzieniegdzie wplecione zostały listy Feynmana, jest tu też długa opowieść o tym, jak fizyk próbował wyjaśnić przyczynę katastrofy promu kosmicznego, a na końcu znalazło się przemówienie „Wartość nauki". Podczas lektury odnosi się wrażenie, że zabrakło materiału na kolejną książkę. Ma też jednak swój urok. Niewątpliwym jej atutem są wątki bardzo osobiste, które pokazują noblistę z nieco innej strony, niż książka poprzednia. W „A co ciebie obchodzi, co myślą inni?" znajdziemy opowieść o pierwszej miłości i żonie Feynmana - dziewczynie o imieniu Arlene. Zapewniam, że nikt jeszcze nie pisał miłości tak, jak ten pomylony fizyk.

Recenzent: Ewa Wołkanowska

Richard P. Feynman – laureat Nagrody Nobla, genialny fizyk i idol dla młodych naukowców na całym świecie opowiada o swoim niezwykłym życiu. Zebrane w książce historie zaskoczą was, rozbawią i na nowo zainspirują do odkrywania tajemnic nauki.

Feynman opowiada między innymi o śledztwie w sprawie przyczyn słynnej katastrofy promu Challenger. Jako członek powołanej w tym celu prezydenckiej komisji niczym najlepszy detektyw tropił to, co NASA chciała ukryć, i ujawnił zaniedbania, które doprowadziły do tragedii. Przy okazji naukowiec w fascynujący sposób opowiada o tajnikach inżynierii kosmicznej i podstawowych prawach fizyki. Do wyjaśnienia dziennikarzom, co poszło nie tak podczas feralnego startu, wystarczyły mu kawałek gumy i szklanka wody z lodem.
„A co ciebie obchodzi, co myślą inni?” to pytanie, którym Arlene – ukochana żona Feynmana – potrafiła go przekonać do najbardziej szalonych pomysłów. Te słowa stały się dla niego mottem na całe życie – dzięki nim czuł się swobodnie zarówno na sali wykładowej, jak i podczas przyjęcia w królewskim pałacu. A kiedy trafił do hotelu w peerelowskiej Warszawie, bez zastanowienia rzucił się do rozkręcania instalacji elektrycznej w pokoju, aby znaleźć tam ukryte podsłuchy.

„Jeden z największych umysłów XX wieku. A także uparty, lekceważący, żartobliwy, niezwykle ciekawski i wybitnie oryginalny praktycznie we wszystkim, czym się zajmował”.