wydawnictwo znak - Dobrze nam się wydaje

I kto to papla? Nietypowy słownik języka dziecięcego

Czym są "kepki"?

Każdy, kto ma kontakt z małymi dziećmi, dobrze wie, że potrafią one tworzyć słowa zupełnie nowe, nadawać nowe znaczenia słowom już istniejącym, czy też przekształcać te, których używają dorośli. Książka "I kto to papla" to zbiór takich właśnie słów.
Te, które powtarzają się u wielu dzieci, są tylko wspomniane. Autor skupia się głównie na tych wyrazach, które są zabawne, które intrygują i zaskakują. Książkę czyta się szybko - składa się głównie z historyjek, które udało się zebrać Damianowi Strączkowi, historyjek dotyczących także jego dzieci.
Choć mnie niektóre z tych opowiastek nie zachwyciły (za to wywoływały zastanowienie, po co to się tu znalazło), są i perełki, przy których można się szczerze uśmiechnąć. Mocną stroną książki jest grafika. Bogactwo kolorów, w tle fotografie dzieci lub rysunki przez nie stworzone niewątpliwie dodają książce uroku. Autor książki zachęca do tego, by notować scenki z udziałem swoich dzieci, uważa je za lepsze od zdjęć. Coś pewnie w tym jest, dlatego rodzice - do dzieła! Jeśli chcesz wiedzieć, czym są "kepki" lub co oznacza zwrot "dziukuluku", albo chcesz poznać inne słowa mowy dziecięcej - ta pozycja jest właśnie dla ciebie.

Recenzent: Ewa Gużyńska

Wśród wielu języków jeden jest wciąż nie poznany i całkowicie nie okiełznany - język dzieci.Autor oddał głos blisko 100 dzieciom, zebrał ponad 200 nowych słówek dziecięcych i około 350 historyjek pokazujących, jak dziecko, władając językiem, nieraz zapędza dorosłego w kozi róg.Psowa awaria, pokrętek, idiotyk, migojasa, lompapica - to tylko przykłady zaskakujących wytworów dziecięcej wyobraźni. W książce zebrano autentyczne, zupełnie wariackie powiedzonka oraz słowa, które zachwycają i wywołują salwy śmiechu. Anegdotki z książki: - Maju, opowiedz jakąś bajkę - proszę.
Maja:
- Bagno, bagno temu... *** Natka w owych dniach uczyła się modlić. Tak bardzo się w to zaangażowała, że ilekroć w czasie zimowego spaceru wywracała się na kolana, za¬wsze mówiła:
- Ameń!!! *** Kuba rzuca:
- Idę zrobić łinsora.
- To znaczy?
- To znaczy, że idę zrobić kupę.
- Co takiego?
Kuba wyjaśnia:
- A, tak sobie wymyślaliśmy w przedszkolu z Michałem i Kamilem, jak nazwać kupę i siki. I kupę nazwaliśmy łinsor.
- A siki?
- Małpie medium.