wydawnictwo znak - Dobrze nam się wydaje

Dziewczyna w złotych majtkach

Groza (nie)pamięci

Nie miałam pojęcia, czego spodziewać się po tej książce. Słyszałam tylko od kogoś, że jest dobra i, wbrew pozorom tytułu, niespecjalnie pornograficzna. A jeżeli o czymś wiadomo, że jest inne niż nam się wydaje... Cóż, to wystarczający powód, żeby się bliżej zainteresować.

Akcja powieści Marségo to tak naprawdę nic wyjątkowego. Podstarzały pisarz i młoda dziewczyna, córka dawnej przyjaciółki. Nadmorska sceneria i zderzenie dwóch wyjątkowych osobowości... Nie zaskoczy odbiorcy to, do czego tutaj dojdzie. Nawet największą „tajemnicę" rodzinną domyślny czytelnik (albo nawet uważny widz telenowel) szybko odkryje. Historie na temat Hiszpanii pod reżimem frankistów też pewnie zainteresują jedynie nielicznych, wymagając na dodatek czytania przypisów.

A jednak książka wciąga niewiarygodnie. Pozornie skomplikowana sieć rodzinno-romansowa jest bowiem tylko powierzchnią. Najważniejszy okazuje się, splątany sprytnie z „familijnym", wątek wspomnień spisywanych przez Luysa. Pisarz chce świadomie odmienić swoją przeszłość oddanego kronikarza sukcesów Franco. Zakłamuje fakty, tłumacząc, że „ma prawo naprawić swoje życie". Ważne wydaje się tylko to, jak zostanie zapamiętany, a aby wybielić się we wspomnieniach przyszłych pokoleń, musi swoje własne wspomnienia modyfikować. Jednak sprawy wymykają się spod kontroli. To właśnie zakłamana wersja życia okazuje się prawdziwa. Wypierając wstydliwe sprawy kariery Luys nieświadomie przywraca swojej pamięci wyparte kiedyś sprawy osobiste. To, co uważa za wymyśloną przez siebie fikcję, to fakty, podsunięte mu przez stłumioną wcześniej pamięć. To, co uważa za fakt, okazuje się natomiast obronnym mechanizmem lub - jak złote majtki dziewczyny - optycznym złudzeniem. Marianna tak naprawdę jest naga. Pozbawiony złudzeń dotyczących kontroli nie tylko nad swoim życiem, ale i nad sposobem jego opisania pisarz także staje się - metaforycznie - nagi. I przerażony wspomnieniowymi fotografiami, które chciał tylko wyretuszować, a retusz jednego miejsca odsłonił niedoskonałości wielu innych.

W powieści Marségo pamięć to ostatnia rzecz, której można by zawierzyć. Zmanipulowana przez samego posiadacza i tak elastyczna, że daje się oszukać bezboleśnie. A jednak czasem tak bezbronna wobec przedmiotów, które nagle każą sobie przypomnieć coś bolesnego.
I wobec wspomnień innych ludzi, którym - gdy wszyscy mówią jednym głosem - trzeba czasem zaufać bardziej niż sobie samemu.

Co stanie się, gdy autor, przekonany, że pisze na nowo swoje życie, zorientuje się, że tylko plagiatuje rzeczy, które naprawdę miały miejsce? Na ile można okłamać samego siebie, jak długo da się to kłamstwo utrzymać? I przede wszystkim, co jest prawdą, skoro to, co uważamy za rzeczywistość wydaje się przegrywać z tym, co uważamy za fikcję? Może tak naprawdę nie ma rzeczywistości i fikcji tylko jakiś „czyścieć" pomiędzy nimi... lub wewnątrz ich obu równocześnie?


Recenzent: Kamila Czaja

Juan Marsé

Dziewczyna w złotych majtkach

Tłumaczenie: Marcin Michalski

Erotyczna opowieść o rodzinnej tajemnicy. Luys Forest - wdowiec i emerytowany falangista - postanawia spędzić resztę życia w zaciszu nadmorskiej posiadłości w Calafell i tam poświęcić się spisywaniu wspomnień. Nieoczekiwanie błogą samotność przerywa przybycie siostrzenicy Mariany. Wyzwolona i spontaniczna dziewczyna deklaruje chęć pomocy w przepisywaniu powstającej książki.
Między Luysem a jego siostrzenicą rodzi się zażyłość, dzięki której na jaw wychodzą skrywane dotąd tajemnice dotyczące życia politycznego i prywatnego. Mariana bezceremonialnie dopytuje o wszystko, odkrywając kłamstwa, które służą Luysowi do stworzenia monumentalnego wizerunku bohaterskiej przeszłości.
Wisząca nad wujem i jego siostrzenicą erotyczna atmosfera, sprowokowana rozwiązłością Mariany i wyobraźnią Luysa, doprowadzi do finału, w którym wyjaśni się, kim naprawdę był Luys, a kim złota dziewczyna.
Dziewczyna w złotych majtkach zarówno tytułem, jak i poruszeniem kwestii swobody seksualnej, nawiązuje do balzakowskiej Dziewczyny o złotych oczach.   „Opowieść o potędze fikcji, o tym, że Don Kichotowi drogę rzeczywiście zastąpili giganci, a nie wiatraki”.Filip Łobodziński, „Newsweek” 
„Proza przebiegła i wielowarstwowa - niby opowieść o rodzinnej tajemnicy, a tak naprawdę rzecz o obłudnej sztuce pisania prozy”. Piotr Kofta, „Dziennik Gazeta Prawna”  „Opowieść o katastrofie spowodowanej manipulacją pamięcią”.Marta Strzelecka, „Gazeta Wyborcza”  „Świetnie napisana powieść jednego z najważniejszych współczesnych prozaików hiszpańskich”.Krzysztof Cieślik, „Polityka”
    Patronat:       Polecamy e-radar.pl