Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

12.06.2017

Warto przygotowywać się na najgorsze i oczekiwać najlepszego

Na pewno słyszeliście o amerykańskich prepperach przygotowujących się na koniec świata. Ale kryzysowe, niesprzyjające, nietypowe sytuacje zdarzają się codziennie. Jak sobie z nimi radzić? Przeczytajcie rozmowę z Krzysztofem Lisem i Arturem Kwiatkowskim, survivalowcami, twórcami bloga i vloga Domowy Survival.

- W swojej książce radzicie, jak się przygotować na trudne czasy. Ale czym właściwie są te trudne czasu? Dla niektórych to sytuacja, gdy zapomną z domu komórki czy kart płatniczych, dla innych to raczej stan wyjątkowy po przejściu huraganu...

Krzysiek: - Właśnie takich trudnych sytuacji, gdy terminal płatniczy nie zadziała, albo nie naładujemy telefonu i będziemy mieć problem by przekazać bliskim jakieś ważne informacje, zdarzają się najczęściej. Zazwyczaj są trywialne i niewarte wspomnienia, choć mało kto chyba chce zastawić swój ulubiony zegarek na stacji benzynowej na drugim końcu Polski po tym, jak zatankuje do pełna paliwa i nie będzie mógł zapłacić kartą. Bardziej kłopotliwy będzie brak wody, albo gazu czy prądu, na przykład zaraz przed świętami, gdy trzeba szykować dom na przyjazd gości. W skali rodziny naprawdę kryzysową sytuacją będzie utrata pracy, czy śmierć członka rodziny.
Artur: - I oczywiście klęski żywiołowe, pandemie, wojny, czy globalny kryzys finansowy. O nich mówi się częściej, dotkną większych ilości ludzi, ale w praktyce szanse na to, że właśnie takie zdarzenie nas dotknie, są statystycznie mniejsze. Co roku przecież mnóstwo rodzin traci głównego żywiciela rodziny, albo tylko jego pensję.
Krzysiek: - Nasze babcie robiły zapasy na czarną godzinę. Rozumieć to pojęcie można różnie i w sumie dla każdego z nas oznacza ono coś innego. Pod pojęciem "trudne czasy" rozumiemy wszystkie wymienione wcześniej zdarzenia, które spowodują, że nagle musimy zacząć radzić sobie w nieznanych do tej pory, trudniejszych okolicznościach. Gdy trzeba mieć gotówkę, wiadro do przyniesienia wody z beczkowozu, albo turystyczną kuchenkę do ugotowania obiadu. I zapas mleka modyfikowanego dla niemowlaka.

- W sumie to nie trzeba bomby atomowej ani apokalipsy. Wystarczy, że hakerzy zaatakują elektrownię i cofamy się do XIX wieku. Jak sobie wtedy poradzić? Można się na to przygotować?
Krzysiek: - Gdy na dużym obszarze zabraknie prądu, trzeba w pierwszej kolejności napełnić wannę do pełna wodą, bo tej wkrótce też zabraknie. Potem przejść się do sklepu po ostatnie świeże zakupy. Bez prądu nie będą działać wodociągi, ale też nie kupimy nic w sklepie. Żywność z lodówki zacznie się psuć dopiero po kilku dniach, zwłaszcza jeśli co jakiś czas przełożymy coś z zamrażalnika do lodówki. Większym problemem będzie ogrzanie się w mieszkaniu. Szczęśliwcy posiadający kominki na pewno będą je mocno eksploatować. Reszcie pozostanie przeniesienie całej rodziny do jednego pokoju i ogrzewanie go zaimprowizowanym palnikiem na spirytus.
Artur: - Dziś wszystkie codzienne potrzeby można zaspokoić bez prądu, co najwyżej większym nakładem sił. Trzeba tylko być na to przygotowanym, sprzętowo i myślowo. O wiadrze już Krzysiek wspomniał. Dom w całości zasilany prądem, z elektrycznym ogrzewaniem i kuchenką, będzie znacznie bardziej narażony na skutki braku prądu. O tym, jak się przed tym zabezpieczyć, właśnie w książce piszemy. Minimum to kuchenka turystyczna na gaz z butli albo spirytus, bo gdy zabraknie prądu i gazu, ugotujemy na niej obiad, zdezynfekujemy wodę do picia, w ostateczności ogrzejemy nią pokój.

- Dajecie także rady, jak pozyskać wodę na dworze, gdy w pobliżu nie ma rzeki ani strumienia, a do tego nie można się spodziewać deszczu. Co to jest torba transpiracyjna?
Krzysiek: - Wielu z czytelników naszego bloga mieszka w miastach, gdzie woda nawet jeśli jest, to nieodpowiedniej jakości. Łatwiej wtedy założyć dużą torbę foliową na gałąź drzewa, by odzyskać wodę odparowywaną przez jego liście. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że to jedna z metod do użycia w ostateczności, gdy wszystkie inne środki zawiodą.
Artur: - Brak wody pitnej o odpowiedniej jakości jest jedną z głównych przyczyn powstawania ofiar w czasie różnych klęsk żywiołowych. Bo powódź to nie tylko ludzie, którzy toną. To także ludzie chorujący na rozmaite zatrucia, którzy wypili wodę ze studni skażonej wcześniej zawartością szamba.

- Piszecie, że jeśli Wasz czytelnik będzie wiedział, jak sobie poradzić z zalaniem mieszkania, to bez trudu da sobie radę podczas powodzi stulecia. To naprawdę takie proste?
Artur: - I tak i nie, bo przecież to zdarzenia o zupełnie innej skali. Zaczynamy więc od zabezpieczenia się przed skutkami zalania przez sąsiada czy burzę, która jednocześnie zerwie dach z domu. Ubezpieczamy dobytek, cenne dokumenty gromadzimy w jednym, bezpiecznym miejscu, kopie trzymamy gdzieś indziej i tak dalej. Te same działania przyniosą pozytywne skutki gdy zalane zostanie całe miasto, bo ułatwią odzyskanie odszkodowania i późniejsze odbudowanie życia po takiej katastrofie.
Krzysiek: - Ale i same myślowe, mentalne przygotowania, nie są bez znaczenia. W czasie powodzi masa ludzi ryzykuje zdrowiem i życiem tylko po to, by jakoś chronić swój dobytek. My radzimy chronić ten dobytek jeszcze zanim powódź nadejdzie.

- Warto być przezornym, ale czy przygotowywanie się na nadejście najgorszego nie sprawi, że ludzie zaczną żyć w strachu i budować bunkry przeciwatomowe w ogródku?

Krzysiek: - Niestety w Polsce nie mamy domowych budżetów na tyle dużych, by budować bunkry przeciwatomowe, a co najwyżej małe ziemianki. Ale i takie obiekty pomogą nam się chronić przed trąbą powietrzną, czy skażeniem radioaktywnym. Lepsze to, niż nic.
Artur: - Bardzo nie chcemy podsycać strachu przed globalnymi kataklizmami. Dlatego pokazujemy w pierwszej kolejności sytuacje, które przydarzają się codziennie i codziennie dotykają wielu ludzi. I pokazujemy, że pewne nasze przygotowania są dość uniwersalne. Że zapas żywności posłuży w razie pandemii, ale i gdy stracimy pracę i trzeba będzie żyć z oszczędności. Że baterie słoneczne na dachu przydadzą się w razie awarii zasilania na dużym obszarze, a na co dzień będą nam obniżać rachunki, grzejąc wodę za darmo.
Krzysiek: - Bo warto przygotowywać się na najgorsze, choć jednocześnie trzeba oczekiwać najlepszego.

fot. ©Krzysztof Lis, Artur Kwiatkowski

Poradnik, który pozwoli ci przygotować się na trudne czasy i ułatwić sobie życie na co dzień

Na pewno słyszeliście o amerykańskich prepperach przygotowujących się na koniec świata. Ale kryzysowe, niesprzyjające, nietypowe sytuacje zdarzają się codziennie. To małe domowe nieprzyjemności są prawdziwym zagrożeniem i wyzwaniem. Przecież w każdej chwili może zdarzyć ci się awaria prądu, terminala płatniczego albo utkwisz samochodem w rowie. Ale jeśli będziesz wiedział, jak poradzić sobie z zalaniem mieszkania, bez trudu dasz sobie radę także podczas powodzi stulecia.
Metody nowoczesnych prepperów przystosowane do zwykłych codziennych potrzeb sprawią, że zawsze poradzisz sobie sam. W każdej sytuacji.
Bądź przezorny, a w twojej rodzinie nigdy nie zdarzy się koniec świata.

Krzysztof Lis, Artur Kwiatkowski – survivaliści, twórcy bloga i vloga Domowy Survival. Od lat wprowadzają w życie zasady opisane w tej książce.