Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

15.II.2016

Ula Mela zaraża dobrym myśleniem i siłą

Niekiedy wydaje nam się, że Stwórca doświadcza nas ponad nasze siły. Te chwile wydają się najboleśniejsze, kiedy dotykają nie bezpośrednio nas, ale naszych najbliższych. Wiele z nich przeżyła Urszula Mela, matka czworga dzieci, z których jedno wcześnie zabrał do siebie Bóg. Jej syn, mimo niepełnosprawności, został najmłodszym w historii zdobywcą dwóch biegunów, który dokonał tego w jeden rok. „Bóg dał mi kopa w górę" to historia mamy Jaśka, kobiety twardo stąpającej po ziemi, a jednocześnie niereformowalnej optymistki.

Ula Mela bierze życie takie, jakim zostaliśmy obdarzeni i w rozmowie z Katarzyną Węglarczyk, upomina, że w każdym doświadczeniu Bóg uczy nas zaufania do siebie. „Naprawdę na wszystko można popatrzeć z dwóch stron. Można zobaczyć dary - przekonuje bohaterka książki. - Czasem żyjemy, patrząc tylko, czego nam brakuje (...). A Pan Bóg ciągle nam daje dary. Dwie nogi, których się nie szanuje i nie docenia, są mniej warte niż jedna, którą się szanuje i którą się idzie na koniec świata - czy choćby do drugiego człowieka, żeby mu pomóc". Urszula Mela - kobieta, matka, doświadczona terapeutka, która zaraża dobrym myśleniem i siłą, na którą - jak mówi - stać każdego z nas.

Przeczytaj fragment książki!

(fot. Marcin Gulis)

 

 

Żyć w pełni – bez lęku o siebie, o dom, o jutro

Mama Jaśka Meli – dzielna lwica z potężnym pazurem miłości.

ks. Jan Kaczkowski

Mama najmłodszego zdobywcy dwóch biegunów, która nie rozczulała się nad sobą po wypadku syna. Silna kobieta, która po serii tragicznych wydarzeń nieraz budowała wszystko od nowa. Twarda babka z charakterem, która nie boi się mocnych słów. Optymistka, która nie wierzy w łatwe rady i „pozytywne myślenie”. Doświadczona terapeutka, która już wie, gdzie kończy się psychologia, a zaczyna działanie dobrego Boga.
Ula Mela szczerze opowiada o tym, co spotkało jej rodzinę. O śmierci młodszego syna, ostrych zakrętach w małżeństwie i odkrytej po latach wierze. O byciu matką do bani, o ryzyku, które warto podjąć i o momentach przełomowych, dzięki którym nauczyła się żyć pełnią życia.

Jednego dnia zawalił jej się świat, potem było takich dni więcej. Ale zawsze był Ktoś, kto dawał jej kopa w górę.