Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

12.09.2016

Pewność siebie można wytrenować

Czy wiecie, że wystarczą dwie minuty, by tylko dzięki postawie ciała zmienić stan umysłu? We wrześniu w Znak Literanova "Wstań! Skuteczny sposób, by zyskać pewność siebie i stawić czoło wyzwaniom" Amy Cudy, cenionego psychologa, profesor Harvardu. Przeczytajcie fragment. 

JĘZYK CIAŁA A PŁEĆ
Jedno z pytań, które słyszę najczęściej podczas swoich wystąpień na temat języka ciała, brzmi: „Czy język ciała mężczyzn jest o wiele bardziej ekspansywny niż język ciała kobiet?". Jest. Bez wątpienia. Ogólnie rzecz biorąc, mężczyźni sygnalizują znacznie większą dominację niewerbalną i ekspansywność, więcej mówią i przerywają innym częściej niż kobiety. Zachowania niewerbalne kobiet są ogólnie bardziej uległe i kontraktywne, kobiety mniej mówią (tak, tak, stereotyp, że kobiety są bardziej gadatliwe niż mężczyźni, jest po prostu niesłuszny26), rzadziej przerywają rozmówcy i częściej pozwalają przerywać

Jeśli chodzi o poruszanie się, różnice międzypłciowe są ogromne. W naszym badaniu związek między płcią a władczym poruszaniem się był bardzo silny: w wymiarach, które powiązaliśmy z władzą - odnoszących się do ruchu rąk, głowy i długości kroku - sposób chodzenia kobiet był znacznie bardziej ograniczony niż mężczyzn.
Profesor Columbia Business School i ekspert w dziedzinie psychologii władzy Adam Galinsky stawia frapującą, opartą na danych tezę, że różnice między płciami równają się różnicom w zakresie władzy: zachowania typowe dla kobiet są zarazem typowe dla ludzi pozbawionych władzy i vice versa. Właściwie w każdym społeczeństwie kobiety nadal mają mniej formalnej władzy społecznej niż mężczyźni, innymi słowy władza i płeć prawie zawsze są powiązane, dlatego trudniej się dowiedzieć, która z nich ma większy wpływ na zachowanie człowieka. Galinsky pokazał, że prototypowe różnice międzypłciowe w zachowaniu można wywołać, manipulując poczuciem władzy danej osoby, bez względu na jej płeć.
Nie znaczy to, że nie istnieją pewne biologicznie ukonstytuowane różnice między płciami - oczywiście one także występują. Są jednak o wiele mniejsze, niż zwykle nam się wydaje. Nie wygląda to tak, że „kobiety robią to, a mężczyźni tamto". Ponadto stereo typizacja i błędy poznawcze mocno te różnice wzmacniają, skłaniając nas do poszukiwania informacji potwierdzających stereotypy. Mówiąc w skrócie, wiele obserwowanych przez nas różnic między zachowaniem kobiet i mężczyzn - w tym ich język ciała - tak naprawdę ma korzenie w różnicach w zakresie posiadanej władzy, a nie w różnicach biologicznych.
Sprawę dodatkowo komplikuje to, że na wspomniane różnice wpływa także kultura, poszerzając lub zmniejszając przepaść w zakresie władzy opartą na różnicy płci. Kobieta o imieniu Sadaaf, urodzona i wychowana w Bangladeszu, ale obecnie mieszkająca w Dallas w Teksasie, napisała do mnie niedługo po tym, jak moje wystąpienie na TED-zie trafiło do internetu: „Kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn mają tendencję do pomniejszania się. Dorastałam w Bangladeszu i kultura nie uczy nas tam poczucia władzy. Dominuje mężczyzna, a kobieta przebywająca w tym samym pomieszczeniu co on musi się bardzo natrudzić, żeby poczuć władzę i faktycznie ją mieć. Bez wątpienia znajduje to odzwierciedlenie w języku ciała - wyjaśniła. - Po obejrzeniu pani wystąpienia zawsze staram się pamiętać o tym, żeby zajmować trochę więcej miejsca niż dotąd. Nie robię nic ekstremalnego, ale nawet to wystarczy, żebym poczuła się panią w swojej bańce! Nie będę malała! Wykorzystam całą przestrzeń. Dzięki temu czuję, że mogę trochę więcej".
Dostałam też głęboko poruszającego mejla od młodej Wietnamki Uyen z jej refleksjami na temat doświadczeń osoby świeżo przybyłej do Stanów Zjednoczonych. Zdumiały ją różnice w języku ciała kobiet ze Stanów Zjednoczonych i z Wietnamu i nie wiedziała, jak to pogodzić z tym, czego w dzieciństwie uczyły ją starsze kobiety (np. „Rozmawiając z ojcem, nie patrz mu w oczy", „Gdy odwiedzą nas przyjaciele ojca, możesz najwyżej lekko uścisnąć im dłonie", „Rozmawiając z kolegami, zakładaj nogę na nogę", a nawet „Kobiety są nieważne - nie powinnyśmy rzucać się w oczy, lecz pomniejszać swoje znaczenie w obecności innych"). Dodała, że pisząc tego mejla, siedzi „w bostońskiej kawiarni, obserwując wchodzące i wychodzące kobiety oraz język ich ciała. Pewne siebie Amerykanki nawiązują kontakt wzrokowy, zamawiając kawę przy ladzie, a rozmawiając z przyjaciółmi i kolegami, rozpościerają ramiona". Jak Ueyen miałaby przestrzegać zasad wpojonych jej w dobrej wierze przez starsze kobiety w jednej kulturze i jednocześnie zwiększać swoje poczucie władzy i dumy w innej?
W niektórych krajach oczekiwania wobec przedstawicieli obu płci bywają określone aż do przesady, ale Stany Zjednoczone też nie są od nich wolne, co odkryłam wraz ze swoimi współpracownikami dzięki eksperymentowi z udziałem amerykańskich dzieci.
Rodzice małych dzieci - a w zasadzie każdy, kto takie dzieci obserwuje - mogą zauważyć, że zarówno chłopcy, jak i dziewczynki swobodnie używają ekspansywnych postaw ciała i ruchów. Nieograniczone normami kulturowymi małe dziewczynki równie często jak mali chłopcy wyrzucają ręce w górę, wypinają klatkę piersiową i stają w rozkroku. W pewnym momencie ulega to chyba jednak zmianie: ekspansja chłopców trwa dalej, a dziewczynki zaczynają się kurczyć. Gdy mój syn poszedł do szkoły dla dzieci w wieku 12-14 lat, obserwowałam zmiany, jakie zachodziły w sposobie poruszania się jego koleżanek. Zaczęły się kulić, garbić, oplatać tułów rękami, wyginać nogi i kostki, opuszczać głowy. To zjawisko może mieć mnóstwo różnych przyczyn, ale jedną z nich z pewnością jest to, że dziewczynki w tym wieku stają się bardziej wyczulone na stereotypy kulturowe określające - słusznie czy nie - co jest atrakcyjne dla płci przeciwnej. I właśnie dlatego twoje niegdyś tryskające życiem dziecko staje się wówczas lekko przygaszone.
Ja i moi współpracownicy zaczęliśmy badać wpływ płci na język ciała dzieci przez przypadek. Annie Wertz - psycholożka rozwojowa z Max Planck Institute w Berlinie (a także moja sąsiadka z dzieciństwa, którą niańczyłam przez dziesięć lat, i córka pani Elsy, mojej nauczycielki z trzeciej klasy) - Kelly Hoffman, Jack Schultz, Nico Thornley i ja przystępowaliśmy akurat do badania z dziedziny rozwoju społecznego, chcąc określić wiek, w którym dzieci zaczynają kojarzyć ekspansywne postawy ciała z władzą, a kontraktywne postawy ciała z bezsilnością. Rozważaliśmy kilka sposobów prezentowania dzieciom póz: mogliśmy sami je przyjmować, pokazywać zdjęcia innych ludzi w różnych pozach, wykorzystać postacie z kreskówek albo schematyczne ludziki... Było wiele możliwości. Należało wykorzystać bodźce neutralne płciowo, żeby uniknąć zmiennych mogących wpłynąć na wynik, i podczas burzy mózgów wpadliśmy na pomysł, żeby wykorzystać drewnianego manekina albo lalkę, którą łatwo manipulować. Zdobyliśmy zatem taką lalkę i ustawialiśmy ją w pozach władczych albo bezsilnych, robiąc zdjęcia. Pomyśleliśmy, że warto byłoby przeprowadzić pilotażowe badanie ze zdjęciami lalki na łatwo dostępnej próbie (np. na dzieciach naszych przyjaciół), żeby zebrać ich wstępne reakcje przed rozpoczęciem właściwego badania, zwłaszcza że badania z dziedziny rozwoju społecznego z udziałem małych dzieci są bardzo czaso- i pracochłonne. Chcieliśmy mieć pewność, że stosujemy odpowiednią metodę. Przeprowadzając pilotaż, przypadkiem odkryliśmy coś niepokojącego: wszystko wskazywało na to, że dzieci uznawały władcze lalki za chłopców, a bezsilne za dziewczynki. Dlatego lekko zmieniliśmy kurs i zamiast badać, w jakim wieku dzieci mogą wiązać ekspansywne postawy ciała z władzą, postanowiliśmy sprawdzić, w jakim wieku zaczynają wiązać ekspansywne postawy ciała z płcią.
Następnie zgromadziliśmy wrażenia dzieci, prosząc je, żeby obejrzały szesnaście par zdjęć złożonych z jednego zdjęcia lalki w pozie władczej i jednego zdjęcia lalki w pozie bezsilnej. Gdy obejrzały wszystkie pary zdjęć, poprosiliśmy je, żeby powiedziały, która lalka jest dziewczynką, a która chłopcem. Wynik dziewięć lub wyższy wskazywał na skłonność do przypisywania władzy chłopcom, wynik osiem lub niższy na skłonność do przypisywania władzy dziewczynkom.
Wynik szesnaście oznaczał, że w każdej władczej lalce dziecko widziało chłopca, a w każdej bezsilnej - dziewczynkę. Natomiast zero - że w każdej władczej lalce dziecko widziało dziewczynkę, a w każdej bezsilnej chłopca.
W badaniu wzięło udział około sześćdziesięciorga dzieci rekrutowanych w muzeum dla dzieci: połowa miała cztery lata, połowa sześć. Na podstawie badań nad wiekiem, w którym rozwija się tożsamość płciowa i przyjmuje się stereotypy kulturowe, postawiliśmy hipotezę, że dzieci uznają lalki w pozach władczych za chłopców, a lalki w pozach bezradnych za dziewczynki, i że efekt ten będzie silniejszy u sześciolatków. Chcieliśmy się dowiedzieć, jaki odsetek dzieci wykaże skłonność do przypisywania władzy mężczyznom. Zaobserwowaliśmy ją u 73 procent czterolatków i 85 procent sześciolatków. Wyniki są jeszcze bardziej zdumiewające, gdy weźmiemy pod uwagę odsetek przypadków „idealnego" powiązania władzy z mężczyznami - wyniki wynoszące szesnaście. Podczas gdy wśród czterolatków takie wyniki miało zaledwie 13 procent dzieci, wśród sześciolatków było ich aż 44 procent. Innymi słowy, choć w obu grupach zaobserwowano silne powiązanie władzy z płcią, sześciolatki w porównaniu z czterolatkami trzykrotnie częściej uznawały każdą władczą lalkę za chłopca i każdą bezsilną lalkę za dziewczynkę. Nie było różnicy między wynikami dziewczynek i chłopców - ich tendencje poznawcze w tym zakresie były równie silne.
Pewnie się zastanawiacie, jak należy na to zareagować.
Rzucam wyzwanie nam wszystkim i traktuję je bardzo poważnie: zmieńmy to! Interweniujcie, gdy widzicie, że wasze córki, siostry i przyjaciółki zaczynają się garbić. Pokażcie im przykłady dziewczyn i kobiet w zwycięskich pozach, poruszających się z poczuciem władzy, mówiących z autentyczną dumą. Zmieńcie obrazy i stereotypy, z jakimi stykają się dzieci. Nie musimy mówić kobietom, żeby były takie jak mężczyźni. Ale musimy zachęcać dziewczyny, żeby nie bały się wyrażać swojej władzy osobistej. Przestańmy uznawać postawy władcze za domenę mężczyzn, a bezsilne za domenę kobiet. Nie namawiam was, żebyście na zebraniach siedzieli z szeroko rozstawionymi kolanami, zakładali nogi na stół albo podczas interakcji posługiwali się językiem ciała samca alfa bez względu na to, czy jesteście mężczyznami, czy kobietami. Mówię wam, że zasługujecie na to, by przyjmować otwartą, wygodną postawę i zajmować należną wam przestrzeń bez względu na waszą płeć.

33 miliony ludzi obejrzało występ Amy Cuddy na kanale TED na YouTubie.

Wystarczą dwie minuty, by tylko dzięki postawie ciała zmienić stan umysłu!

Wznieś ręce do góry lub stań w pozie Wonder Woman – poczujesz odwagę i siłę, a twoje nastawienie do czekającego cię zadania zmieni się na bardziej pozytywne. To biologia działa na twoją korzyść! Amy Cuddy pokazuje, jak dzięki tak prostym trickom możesz zbudować w sobie poczucie pewności siebie.
Poparta naukowymi dowodami rewolucyjna teoria autorki mówi, że pewność siebie można wytrenować!

Amy Cuddy – ceniony psycholog, profesor Harvardu. W 2012 roku „Time” zaliczył ją do grona Game Changers – wpływowych postaci, które „zmieniają zasady”.

Jedna z najlepszych książek 2015 roku według „Forbesa”.
Bestseller „New York Timesa”, który zmienił życie tysięcy ludzi.