Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

18.09.2017

List z innego świata

Istnieją biografie tak bogate, że ich studiowaniu można poświęcić dekady...

Ponad stuletnie życie profesor Karoliny hrabianki Lanckorońskiej wypełniała nieustanna, wytrwała praca na rzecz drugiego człowieka, kultury i polskości. Zmarła w 2002 roku spadkobierczyni arystokratycznego rodu z Brzezia była pierwszą w dziejach Polką, która uzyskała habilitację z historii sztuki, współzałożycielką Polskiego Instytutu Historycznego w Rzymie, Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie oraz Fundacji Lanckorońskich, osobą do końca swoich dni zaangażowaną w działalność naukową i prospołeczną (oraz wielokrotnie za nią odznaczaną).

Napisany niedługo po klęsce Hitlera pamiętnik tej wszechstronnie utalentowanej kobiety stanowi niezwykłe świadectwo tragicznych wydarzeń lat II wojny światowej. Autorka rozpoczyna główną część swej opowieści w dniu wkroczenia sowietów do Lwowa, kończy ją zaś po kwietniu 1945 roku, gdy zwolniono dzięki staraniom prezesa Czerwonego Krzyża z niemieckiego obozu w Ravensbrück.

Karolina Lanckorońska pisze lapidarnie, unika niepotrzebnej kwiecistości, a jednak osiągnięty przez nią efekt wywiera ogromne wrażenie. Język „Wspomnień wojennych" to bowiem przepiękna polszczyzna, jaką dziś już mało kto włada. Wtrącane subtelnie anegdoty dają wyobrażenie o niebywałej erudycji i inteligencji, jakie musiały cechować piszącą. Z rzadka, lecz wyraźnie, zarysowuje się także w tej narracji (opisującej przecież tragiczną, wojenną rzeczywistość) cień jej niepowtarzalnego humoru. Książka w 2002 roku została nominowana do Nagrody Literackiej Nike.

Historia opisana przez hrabinę Karlę prócz uśmiechu może wywołać też smutek i swoistą nostalgię; mamy oto list z innego świata, odchodzącego w niebyt, a może już nieistniejącego. Świata, w którym honor, prawość i przymioty ducha były bezcenne i niepodlegające negocjacjom, zaś oddania wszystkiego Sprawie nie nazywano poświęceniem, tylko oczywistością.

W przedmowie Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego czytamy: „O Jej dokonaniach i niezłomności charakteru powiedziano i napisano już bardzo dużo, choć należy do tych postaci w dziejach Polski, które wciąż wspomina się krzywdząco rzadko". Istotnie, o takiej osobie nigdy nie dość będzie mówić i pisać. Nie dość też będzie czytania jej wspomnień ̶ zwłaszcza dziś, gdy tak trudno wskazać ludzi, których postawa byłaby godna naśladowania.

Na zdjęciu: Karolina Lanckorońska na tarasie w Rozdole

Fot PAU

To doskonały portret kobiety silnej i imponującej swą bezkompromisową postawą wobec zła

Niezwykłe świadectwo odwagi i patriotyzmu. Doskonały portret kobiety silnej i imponującej swą bezkompromisową postawą wobec zła.
Karolina Lanckorońska (1898–2002) o swoich dramatycznych i heroicznych losach z okresu II wojny światowej opowiedziała we „Wspomnieniach wojennych”. Zaczynają się one z chwilą zajęcia Lwowa przez wojska radzieckie w 1939 roku, a kończą na zwolnieniu z obozu koncentracyjnego Ravensbrück w kwietniu 1945. Pokazują niezwykłą osobowość autorki, jej temperament, zaradność, lwią odwagę i umiejętność działania w ekstremalnych sytuacjach.
Autorka była ostatnią przedstawicielką znakomitego rodu Lanckorońskich z Brzezia. Jako jedyna dziedziczka gromadzonej w XIX i XX wieku kolekcji w 1994 roku przekazała rodakom niezwykły dar – dzieła sztuki, których wartość artystyczna i historyczna nie ma sobie równej w Polsce.

„Działalność Cioci Karli i pamięć o niej są dla mnie punktem odniesienia i wzorem do naśladowania. Spuścizna pozostawiona przez nią i zadanie kontynuowania jej to wielki zaszczyt, a zarazem olbrzymia odpowiedzialność”.
Jan Lubomirski-Lanckoroński, prezes Fundacji Książąt Lubomirskich