Wydawnictwo Znak - Dobrze nam się wydaje

20.05.2014

"Beksińscy. Portret podwójny" - recenzja

Po przewróceniu ostatniej strony, jak po każdej wybitnej lekturze, zostaje pustka, którą trudno wypełnić.

Tak o książce pisze na blogu Jakub Grygiel:
Beksińscy. Portret Podwójny to książka, która w swojej konstrukcji przypomina raczej powieść obyczajową, może nawet poniekąd kryminał. Napięcie, jakie zbudowała Grzebałkowska i mnogość środków, z których korzysta z wprawą i talentem, czynią z niej literaturę najwyższej próby. (..) Fantastyczna, hipnotyzująca wręcz, książka, która nie mogłaby być lepsza.


Pełna recenzja dostępna jest tutaj
 

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia

„Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna.
Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”.

To nie jest książka o znanym i modnym malarzu, który malował dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak długo próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało. Ani też książka o obsesjach, natręctwach, fobiach i artystycznych szałach. Ani też o karierze, pieniądzach, wystawach i krytykach. To nie jest książka o dziwnych uczuciowych związkach, fascynacji muzyką i filmem oraz nowymi technologiami. To nawet nie jest książka o ludziach, którzy pisali dużo listów.

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia. I o samotności – tak wielkiej, że staje się murem, przez który nikt nie może się przebić. O tym, że czasem bardzo chcemy, ale nie wychodzi. O tym, że życie czasami przypomina śmierć, a śmierć – życie.