wydawnictwo znak - Dobrze nam się wydaje

Wściekły pies

Spojrzeć nieszczęściu w twarz

Uczymy się, jak trzymać sztućce, jak zachować przy stole, w pracy, w szkole, siedzieć prosto, nie garbić się, którą stroną ulicy iść w terenie zabudowanym i niezabudowanym, na jakim świetle stać, a na jakim przechodzić, mówić przepraszam, dziękuję, proszę. Wciąż uczymy się masę przydatnych i nieprzydatnych rzeczy, ale nikt nas nie uczy jak pomóc w ludzkim cierpieniu. Jak być przydatnym w nieszczęściu, chorobie, jakie słowa pocieszenia i kiedy powinniśmy wypowiedzieć, jak podnieść na duchu...


Nikt nas nie uczy się jak sobie poradzić ze śmiercią, prawdą czy chorobą. Przecież nam się to nie przydarza. Innym tak, ale nie mnie. A potem nie radzimy sobie z prawdą, chorobą własną czy cudzą, szukamy winnych, a na ustach wciąż mamy Jana Pawła II, krzyż na ścianie czy obrazek Matki Boskiej w oknie, tyle, że brakuje w naszych chrześcijańskich sercach najważniejszego w tej religii: miłości do drugiego człowieka. Nie o religię jednak tutaj chodzi, ale nasze sumienia, naszą wrażliwość czy ludzką solidarność... Tymczasem poddajemy się prawu „wściekłego psa", czyli opinii społecznej, która pilnuje nas niczym stada baranów, złowrogo szczerząc kły i gotowa w każdej chwili rzucić się na odmieńca. Nie można być innym, nawet jeśli na naszą „inność" nie mamy wpływu, tak jak na amnezję, płeć, chorobę, wypadek, to i tak „wściekły pies" się na nas rzuci, bo nie zna tolerancji ani zrozumienia. Ostrość jego zębów już poczuli: kobieta oskarżająca księdza, chłopak z Tourettem, rodzina zaginionej dziewczynki, Janek z amnezją oraz inni bohaterowie reportaży Wojciecha Tochmana.


„Wściekły pies" swoją skromną objętością nieco mnie zwiódł. Spodziewałam się szybkiej lektury. Okazało się jednak, że na zaledwie 160 stronach został zawarty potężny ładunek emocjonalny, który potrafi zwalić z nóg. Autor i przedstawione przezeń historie nie pozwalają odwrócić się plecami i rzucić zdawkowe: „mnie to nie dotyczy". Zmuszeni zostaniemy spojrzeć nieszczęściu ludzkiemu w twarz brzydką i okrutną, po to, by przygnieciona konsumpcją wrażliwość wreszcie się uaktywniła. Przez „Wściekłego psa" nie przejdziemy lekko, łatwo i przyjemnie, bo to nie barwna i oszukańcza reklama ani słodka opera mydlana. To życie. Prawdziwe życie, które może się stać udziałem każdego z nas.


Recenzent: Monika Bojanowska

Książka otrzymała honorową nagrodę Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych „Książka Jesieni 2007”.

Wojciech Tochman, jeden z najlepszych polskich reporterów i dwukrotny finalista Nagrody Literackiej Nike, prezentuje we Wściekłym psie teksty, które w przejmujący sposób opisują tragiczne ludzkie doświadczenia powodowane przez zło w jego najróżniejszych postaciach.

Autor pokazuje w swojej książce m.in. heroiczną walkę samotnej kobiety z księdzem molestującym dzieci, przerażający los chłopca chorego na syndrom Tourette'a i próby odnalezienia swego miejsca w świecie przez mężczyznę, który doznał całkowitej amnezji. Wyjątkową pozycję zajmują teksty Mojżeszowy krzak i Amen o tragedii, która poruszyła całą Polskę: katastrofie autokaru maturzystów jadących z pielgrzymką do narodowego sanktuarium. Kontrowersje wzbudzić może odważne i pełne cierpienia wyznanie katolickiego księdza - tytułowego Wściekłego psa.

Tochman, wychodząc na spotkanie zła, kreśli w swych reportażach zarówno obraz ludzkiej podłości - obłudy, fałszu, nienawiści i zakłamania - jak i ludzkich tragedii, które nieoczekiwanie mogą stać się udziałem każdego z nas. Ta mocna i wstrząsająca książka z pewnością poruszy wielu czytelników.