wydawnictwo znak - Dobrze nam się wydaje

Trucicielka

Opowiadania o ludzkiej naturze

Czytając „Trucicielkę" łatwo zagłębić się w emocjach targających bohaterami. Chociaż, jak to w literaturze, postaci są przerysowane, ale czyż na tym świecie mało jest ludzi, którzy pragną władzy, pieniędzy, miłości, zwycięstwa, spokoju za wszelką cenę?

Te pragnienia bohaterów są wręcz maniakalne. Schmitt na kilkudziesięciu stronach stwarza całe mikrokosmosy obsesji, wynaturzonego pożądania przekraczającego wszelkie moralne granice. Bez niepotrzebnych dłużyzn, przy wycyzelowanym każdym zdaniu, ukazuje całą potworność ludzkiej natury.
Marie Maurestier - tytułowa „Trucicielka" - zauroczona młodym księdzem o anielskim imieniu Gabriel, w czasie licznych spowiedzi niemal pławi się w swych zbrodniach, analizuje je bez końca i jedyne czego nie czuje - to skrucha. Z kolei Greg z „Powrotu", z pozoru rzetelny człowiek, jest po prostu bezmyślnym męskim bydlęciem skupionym na sobie. W „Koncercie Pamięci Anioła" Chris, młody muzyk, pozostawia zdolniejszego kolegę na pewną śmierć i wydaje się, że czyni to bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia; wręcz odwrotnie - cieszy się w duchu z pozbycia bardziej utalentowanego rywala.


I wreszcie „Elizejska miłość" gdzie Schmitt na przykładzie pary prezydenckiej Francji ukazuje cały brud polityki i całą złożoność małżeńskiej miłości i nienawiści.
Opowiadania czyta się w błyskawicznym tempie. Nijak nie można ich odłożyć na później, odczekać. Bo na każdej kolejnej stronie może wydarzyć się coś nowego, bohater może w końcu być zmuszony do zapłaty za swoje czyny. Bo nawet najbardziej zatwardziali egoiści mogą przejść przemianę, mogą zapragnąć odkupić swe winy. Niektórzy przechodzą wewnętrzną przemianę, inni zaś zasklepiają się w swej manii. Inną sprawą jest to, że przemiana nie zawsze bywa korzystna. Jeśli ból i zwątpienie hartuje jednych, prowadzi do wynaturzenia u innych.


Schmitt bywa zbyt ckliwy i melodramatyczny, ale można na to przymknąć oko, bo czyż nie ulegamy chwilami iście „harlequinowskim" emocjom?

 

Tom opowiadań kończy „Pamiętnik autora", gdzie Schmitt nie tylko opisuje, w jaki sposób rodzili się bohaterowie „Trucicielki", „Powrotu", „Koncertu..." i „Elizejskiej miłości", ale też snuje myśli na temat długości współczesnych powieści i oczekiwań ludzi.


Recenzent: Kinga Korczykowska

Eric-Emmanuel Schmitt

Trucicielka

Tłumaczenie: Agata Sylwestrzak-Wszelaki

Najważniejsza francuska nagroda literacka Le Prix Goncourt de la Nouvelle 2010

Marie wyznaje na spowiedzi, że zamordowała swoich trzech mężów. Czy opisane przez nią zbrodnie to prawda, czy tylko perfidna gra, w której stawką jest dusza młodego księdza?

Obsesja towarzyszy wszystkim bohaterom opowiedzianych w „Trucicielce” historii. Każe im walczyć - o rodzinę, sławę, miłość. Niszczy, ale czasem daje drugą szansę.

Schmitt odsłania mechanizm obsesji – pokazuje, jak łatwo jedna myśl może zatruć życie człowieka.