wydawnictwo znak - Dobrze nam się wydaje

Eduardo Mendoza

Niewinność zagubiona w deszczu

Tłumaczenie: Zofia Wasitowa

Cóż grzesznego jest w miłości?

Gdy siostra Consuelo, młoda ambitna przeorysza, puka do drzwi starej rezydencji, nie wie, że spotka tam diabła. Jest nim don Augusto - przystojny utracjusz, Casanova z hiszpańskiej prowincji. W upalnym słońcu Katalonii namiętność bierze górę nad rozsądkiem, a nad okolicą rozpętuje się burza, jakiej nie widziano od lat. Niewinność zagubiona w deszczu to wariacja na temat melodramatu - ckliwych schadzek, gorących nocy, ukrytych pragnień. Lekka lektura od mistrza słowa, który uwielbia puszczać oko do czytelnika.    

Oprawa twarda

Format: 140x205

Liczba stron: 136

Wydanie: pierwsze

Data pierwszego wydania: 2011-06-27

ISBN: 978-83-240-1635-8

Opracowanie graficzne: Jan Krzysztofiak

Tytuł oryginalny: El ano del diluvio

Tłumaczenie: Zofia Wasitowa

tu patroni

Recenzje

Bałamutki
71 36
Nie mam pojęcia dlaczego, ale pierwszy raz od nie wiem kiedy kupiłam sobie Mieszankę Wedlowską, a zwłaszcza Bałamutki:) Kiedy wróciłam do domu, okazało się, że czeka na mnie nowy Mendoza i wtedy zaczęło się prawdziwe bałamucenie.
>>> czytaj więcej
Walka z pokusami
93 44
Eduardo Mendoza, to autor wszechstronny. Znany głównie z powieści komediowych, nie boi się również wyzwań innego kalibru, do jakich niewątpliwie należy Niewinność zagubiona w deszczu. Ta pozornie dość kontrowersyjna powieść, jest tak naprawdę uniwersalną historią złożoności ludzkich uczuć i trudności w byciu wiernym swym wyborom. Sposób w jaki autor postanowił ten problem przedstawić może budzić uczucia sprzeczne, lecz niewątpliwie zwraca uwagę. A o to przecież w dużej mierze chodzi.
>>> czytaj więcej
Gdy wyobraźnia zderza się z rzeczywistością
104 49
Życie jest opowieścią. A opowieści są wieczne. "Niewinność zgubiona w deszczu" to tego rodzaju lektura, przy której intuicyjnie wyczuwamy, że mamy do czynienia z wielkim pisarstwem, ale nie bardzo umiemy podać powody, wedle których jest ono wielkie. Bo czy naprawdę chodzi tutaj o uwiedzenie zakonnicy przez rozpustnego, chytrego dziedzica? Czy chodzi tylko o samą akcję (za którą podążałam zachłannie w ciągu jednego, niedzielnego popołudnia)? I... dobrze: przyznam się wam do tego: napaliłam się na rozbuchane sceny erotyczne. Zrobił mnie Mendoza w konia i bynajmniej nie zawiódł, ale wywołał śmiech najszczerszy z tych moich oczekiwań nieczystych!
>>> czytaj więcej
Dodaj własną recenzję
Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.